

Kolejny tom bestsellerowej Karkonoskiej Serii Kryminalnej!
Rok 1948. Bronisław Kowalewski zostaje przesiedlony na Ziemie Odzyskane do niedawnego Hirschbergu. Miasto zaraz będą opuszczać ostatni Niemcy, jednak każdy krok po Jeleniej Górze przypomina Bronisławowi, że nie jest u siebie. Za sprawą Emmy, zepchniętej na margines społeczeństwa Niemki, mężczyzna zrozumie, co musi zrobić, żeby on i inni repatrianci wreszcie mogli poczuć się tu jak w domu.
Rok 2008. Szczyty gór rozświetla blask potężnych ognisk. To znak, że rozpoczęło się Święto Karkonoszy, mające uczcić 900-lecie powstania Jeleniej Góry. Na rajd pieszy będący częścią obchodów wybierają się trzej przyjaciele, w tym Robert – syn znanego karkonoskiego przewodnika, Bronisława Kowalewskiego. W górach dochodzi do niespodziewanego załamania pogody. Zapada zmierzch, a żaden z mężczyzn nie dociera na planowany nocleg do Schroniska Odrodzenie. Jego kierowniczka, Justyna Skała, podnosi alarm. Nieoczekiwanie Robert zjawia się w schronisku Nad Śnieżnymi Kotłami. Jest przerażony i zdezorientowany, nie potrafi wyjaśnić, gdzie się podziali jego przyjaciele. Gospodarz schroniska, Maksymilian Rajczakowski, mimo coraz bardziej niesprzyjających warunków, postanawia wyruszyć na szlak w poszukiwaniu zaginionych. Nie przypuszcza nawet, że gdy po upiornej karkonoskiej nocy wstanie świt, nic już nie będzie takie samo.
Co stracił Bronisław, walcząc o swoje marzenia? Czyje zwłoki Robert odkrył w ogrodzie rodzinnego domu? I co tak naprawdę wydarzyło się podczas rajdu z okazji Święta Karkonoszy?
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o, ul. Marszałkowska 116/122, 00-017 Warszawa (PL), adres e-mail: bok@gwfoksal.pl
| Autor | Sławek Gortych |
| Wydawnictwo | W.A.B. / GW Foksal |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 464 |
| Numer ISBN | 9788384490402 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788384490402 |
| Data premiery | 2026.05.06 |
| Data pojawienia się | 2026.03.31 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 1066 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 53 szt. (realizacja już jutro) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | 3 szt. na miejscu |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | 4 szt. na miejscu |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | 2 szt. na miejscu |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | 2 szt. na miejscu |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | 5 szt. na miejscu |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | 4 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | 4 szt. na miejscu |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | 2 szt. na miejscu |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | 1 szt. na miejscu |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | 4 szt. na miejscu |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | 4 szt. na miejscu |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | 4 szt. na miejscu |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | 2 szt. na miejscu |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Tak się złożyło, że swoją przygodę z Karkonoską Serią Kryminalną rozpoczęłam od pierwszego tomu, a teraz dopiero sięgnęłam po Święto Karkonoszy, czyli piątą i podobno ostatnią część cyklu. Pomiędzy obiema lekturami upłynęło sporo czasu, dlatego do tej historii podeszłam bez porównywania jej z poprzednimi tomami. Czytałam opinie, że ta część różni się od wcześniejszych i Sławek Gortych odchodzi od schematów, do których przyzwyczaił swoich czytelników. Nie potrafię tego ocenić, ponieważ nie znam jeszcze całej serii. Być może właśnie dzięki temu mogłam spojrzeć na tę powieść z zupełnie innej perspektywy. Od pierwszych stron urzekło mnie to, że książka ma dwa wyraźne oblicza. Z jednej strony jest to opowieść z zagadką kryminalną, z drugiej niezwykle ciekawy obraz powojennej Jeleniej Góry i Karkonoszy. To właśnie rys historyczny oraz skrupulatność autora w przedstawianiu wydarzeń i odniesień do przeszłości tego regionu zrobiły na mnie największe wrażenie. Razem z bohaterami przeżywałam dramatyczne wydarzenia rozgrywające się w powojennej Jeleniej Górze i jej okolicach. Intryga nie opiera się na spektakularnych zwrotach akcji ani sensacyjnych rozwiązaniach. Jest spokojniejsza, ale dzięki temu wydaje się bardziej wiarygodna, a opisywane wydarzenia nabierają autentyczności i pokazują surową rzeczywistość tamtych czasów.
Święto Karkonoszy, pomimo że jest piątą częścią cyklu, to dla mnie była odrębną historią. Być może właśnie dlatego wciągnęła mnie tak bardzo, bo nie porównywałam jej z pozostałymi tomami. Sławek Gortych pokazuje, że Karkonosze nie są jedynie miejscem, w którym rozgrywa się akcja. To region pełen historii, tajemnic i ludzkich losów, które pozostawiły po sobie ślady na wiele lat.
"Święto Karkonoszy" Sławka Gortycha to piąty tom Karkonoskiej Serii Kryminalnej, której głównym bohaterem jest Maksymilian Rajczakowski - właściciel Schroniska Nad Śnieżnymi Kotłami. Akcja wszystkich powieści rozgrywa się na szlakach Kotliny Jeleniogórskiej, a ich fabuła odsłania skomplikowaną historię Dolnego Śląska i jego mieszkańców.
To trzymające w napięciu kryminały naznaczone rodzinnymi tajemnicami, gęste od zagadek i lokalnych legend. Autor umiejętnie łączy fikcję literacką z prawdą historyczną, a współczesność przeplata z przeszłością. Każdy rozdział kończy się reprodukcją artykułu prasowego lub dokumentu opisującego powojenne wydarzenia, którymi żyła Jelenia Góra.
Tematyka przesiedleń ludności, ukazana chłodnym, niemal reporterskim okiem, wstrząsa i porusza.
Przenosimy się do 1948 roku, gdzie poznajemy Bronka Kowalewskiego, przesiedlonego wraz z matką z okolic Lwowa. Kobieta przypomina drzewo wyrwane z korzeniami - usycha z tęsknoty za utraconym domem. Stopniowo dowiadujemy się, w jaki sposób mężczyzna wszedł w posiadanie poniemieckiej willi.
Rok 2008 przynosi obchody 900-lecia Jeleniej Góry, która według legendy została założona w 1108 roku przez piastowskiego księcia Bolesława Krzywoustego. Święto Karkonoszy rozświetlają potężne ogniska płonące na górskich szczytach. To właśnie wtedy syn Bronka poznaje prawdę o tym, w jaki sposób jego ojciec wszedł w posiadanie "rodzinnego" domu.
Sławek Gortych po raz kolejny udowadnia, że potrafi stworzyć nie tylko wciągającą zagadkę kryminalną, ale także poruszającą opowieść o pamięci, utracie i trudnym dziedzictwie historii.
No i stało się, za mną kolejna czytelnicza podróż w moje ukochane Karkonosze, choć tym razem muszę to przyznać z ręką na sercu, nie była to podróż tak płynna i bezproblemowa, jak przy poprzednich tomach. Sławek Gortych przyzwyczaił mnie do niezwykle wysokiego poziomu, dlatego na "Święto Karkonoszy" czekałam z zapartym tchem i ogromnymi nadziejami. Jako rodowita jeleniogórzanka zawsze z dumnym i mocniej bijącym sercem sięgam po literaturę, której akcja osadzona jest w moich rodzinnych stronach, na tej naszej pięknej, karkonoskiej ziemi. Z reguły takie książki po prostu pochłaniam w jeden, góra dwa wieczory, zapominając o całym świecie i bożym świecie dookoła, jednak tym razem los, a raczej fabuła, spłatała mi małego figla.
Początek tej historii okazał się dla mnie niestety wyjątkowo trudny i odrobinę nużący, przez co z trudem wgryzałam się w kolejne strony. Autor rzuca nas w dwa zupełnie różne plany czasowe, z jednej strony pokazując bolesny rok 1948 i losy Bronisława Kowalewskiego, który próbuje odnaleźć się w powojennym Hirschbergu, z drugiej zaś przenosząc nas do roku 2008, gdzie podczas rajdu giną przyjaciele syna Bronisława, Roberta. Ta podwójna narracja, choć intrygująca, w pierwszej części książki strasznie mi się rwała i nie potrafiłam złapać odpowiedniego rytmu, który pozwoliłby mi zatracić się w tej opowieści od pierwszego zdania. Moje czytelnicze serce domagało się natychmiastowych emocji, a dostałam powolne, wręcz laboratoryjne budowanie napięcia.
Dopiero gdzieś w połowie książki nastąpił ten upragniony moment zwrotu, akcja nagle ruszyła z kopyta, a fabuła wreszcie mnie porwała i nie chciała puścić aż do samego finału. Kiedy Robert pojawia się przerażony w schronisku Nad Śnieżnymi Kotłami, a Maksymilian Rajczakowski rusza na ratunek w upiorną karkonoską noc, w powietrzu zaczyna unosić się ten dobrze mi znany, gęsty mrok. Wtedy właśnie poczułam te specyficzne ciarki na plecach, które tak uwielbiam podczas lektury dobrych kryminałów. Pytania o to, co stało się z zaginionymi i czyje zwłoki ukryto w ogrodzie rodzinnego domu Kowalewskich, zaczęły krążyć w mojej głowie i nie pozwalały mi zasnąć.
Muszę jednak wspomnieć o czymś, co podczas czytania wywołało we mnie spore zmieszanie, a mianowicie o autentycznych wstawkach z gazet z tamtego okresu historycznego. Zastanawiam się mocno nad sensem umieszczenia niektórych z nich w tej powieści, ponieważ moje odczucia są bardzo mieszane. Owszem, niektóre z tych wycinków prasowych naprawdę fajnie współgrały z bieżącą treścią książki, dodając jej niesamowitego, historycznego tła i smaku. Niestety, część z nich uważam za nieco oderwane od głównej osi fabularnej, przez co odnosiłam wrażenie, że sztucznie hamują akcję i wybijają mnie z rytmu, kiedy akurat chciałam dowiedzieć się, co wydarzy się dalej.
Mimo tych drobnych potknięć i faktu, że ta powieść nie powaliła mnie na kolana tak spektakularnie jak poprzednie, to sama historia ma w sobie ogromną siłę rażenia, głównie dlatego, że mogłaby wydarzyć się naprawdę. To, co niezmiennie i z całego serca cenię u Sławka Gortycha, to jego absolutnie genialny reaserch oraz fakty historyczne, które z niesamowitą pieczołowitością wyciąga z mrocznych archiwów. Dla mnie, jako dla lokalnej patriotki, ta dbałość o detale topograficzne i historyczne Jeleniej Góry oraz okolicznych schronisk, jak Odrodzenie czy Nad Śnieżnymi Kotłami, jest po prostu bezcenna. Autor doskonale oddał klimat powojennego przesiedlenia, ten bolesny proces, w którym obcy ludzie musieli oswoić niemiecki Hirschberg i uczynić go swoim nowym domem.
Przemiana Bronisława, który dzięki niemieckiej autochtonce Emmie zaczyna rozumieć złożoność sytuacji repatriantów, to jeden z najgłębszych i najbardziej poruszających motywów tej książki. Pokazuje ona, jak trudne były początki tworzenia nowej tożsamości tych ziem i jak wielką cenę trzeba było zapłacić za próbę walki o własne marzenia w nowej, komunistycznej rzeczywistości. Sławek Gortych nie boi się trudnych tematów i potrafi pisać o nich z ogromnym wyczuciem, co ratuje tę książkę w momentach, gdy warstwa ściśle kryminalna zaczyna lekko kuleć. To właśnie ta warstwa obyczajowo-historyczna sprawia, że ostatecznie nie żałuję ani jednej minuty spędzonej na lekturze.
Podsumowując moje wrażenia z tej karkonoskiej wyprawy, uważam, że piąty tom serii jest pozycją obowiązkową dla każdego, kto zdążył już pokochać ten literacki cykl. Choć nie jest to książka idealna i wymaga od czytelnika odrobiny cierpliwości na samym początku, to ostatecznie broni się klimatem, prawdą historyczną i miłością do gór, którą czuć na każdej stronie. Z czystym sumieniem polecam tę powieść wszystkim, którzy znają już dobrze twórczość Sławka, jak i tym, którzy dopiero chcą wkroczyć w te rejony, a po prostu lubią mroczne, tajemnicze i przesiąknięte historią klimaty. Karkonosze potrafią być bezwzględne, ale w wydaniu tego autora zawsze mają w sobie coś magnetycznego, co każe nam do nich wracać, niezależnie od liczby wad, jakie znajdziemy po drodze.