
Samiec alfa poślubił ślicznotkę i żyli długo i szczęśliwie… Ale nie w Konstancinie. Tutaj ta historia ma zupełnie inne zakończenie. Nasz samiec ma spuchnięte od alkoholu oczy, splamione krwią ręce, nieobecne spojrzenie i nie dociera do niego, co się właśnie stało. Śpieszę z wyjaśnieniem: ten samiec przegrał. Nasza ślicznotka nie jest już motylem bez skrzydła, udało jej się właśnie uciec ze złotej klatki. I to z workiem pieniędzy! Tych z cypryjskich kont także. Jak do tego doszło? Hokus-pokus, cofnijmy się w czasie.
– Dzień dobry, chcę się rozwieść. – Świetnie. Proszę wrócić do domu i przez dwanaście miesięcy odkładać fundusze na prywatne konto oraz zbierać haki na męża. – Co to znaczy? – Już tłumaczę… Prawie po roku: – Dzień dobry, nadal chcę się rozwieść. – Ile udało się pani odłożyć? – Trzy miliony. – No to zaczynamy…
Po bestsellerowych „Żonach Konstancina” i „Kochankach Konstancina” przyszła pora na „Rozwódki Konstancina”. To historia o praniu brudów na skalę, o jakiej nawet nam się nie śniło. Bo im wyższa jest stawka, tym silniejsze ciosy poniżej pasa. Jak się rozwieść i nie zostać z niczym? Nasza bohaterka zdradza triki najbogatszych rozwódek z Konstancina i daje wskazówki, o których zwykły prawnik i terapeuta mówić nie mogą…
Ewelina Ślotała (1989 – 2024) – mama ukochanego syna, prawniczka, która odnalazła życiową pasję w projektowaniu wnętrz. Sól w oku konstancińskich elit. Osobiste doświadczenia skłoniły ją do wsparcia ofiar przemocy domowej, której kiedyś sama doświadczyła.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Prószyński Media Sp. z o.o., Rzymowskiego 28, 02-697 Warszawa (PL), adres e-mail: kontakt@proszynskimedia.pl
| Autor | Ewelina Ślotała |
| Wydawnictwo | Prószyński |
| Rok wydania | 2025 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 200 |
| Format | 14.0 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8391-103-8 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788383911038 |
| Wymiary | 140 x 205 mm |
| Data premiery | 2025.02.04 |
| Data pojawienia się | 2025.01.28 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 37 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 2 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
W Kostancinie nie jest tak wspaniale, jak mogłoby się wydawać.
Kobiety wystroje w piękne stroje, obwieszone drogą biżuterią, wydają się z pozoru szczęśliwe.
Jednak ich dostatnie życie, może zakończyć się równie szybko, jak się zaczęło, a wraz z nim wysoki status społeczny - na co nie mogą sobie pozwolić.
Owe panie mają świadomość takiego obrotu spraw i poczynają wszelkie starania, aby to, co do tej pory osiągnęły, nie poszło na marne.
Pozbawione wszelkich skrupułów pozyskują niewygodne informacje na temat życia ich niewiernych małżonków, tylko po to, aby później służyły one jako karta przetargowa podczas sprawy rozwodowej, co konsekwencji pozwoli im, nawet po rozstaniu z małżonkiem, prowadzić luksusowy styl życia.
Książka jest łatwa w odbiorze i myślę, że może spodobać się czytelnikom, którzy szukają lekkiej lektury na miłe spędzenie wieczoru.
„Rozwódki Konstancina” przyznam, że miałam mieszane uczucia, co do tej książki. Z jednej strony ciekawość, a z drugiej obawiałam się ciarek żenady. Co otrzymałam? O tym za chwilę.
Konstancin, czyli miejsce dla elity. Deptak spacerowy niczym w Ciechocinku, trzeba wyjść i się pokazać. Sezonowe imprezy, grille, wszelkie upadki i sukcesy, to wszystko jest na językach. Jednak nie tylko, wszystko kręci się także i głównie wokół pieniędzy. Ktoś zarabia, żeby ktoś wydawać kasę mógł. Tutaj układ jest prosty, panowie przynoszą pieniądze pod różną postacią do domu, a panie się w te pieniądze ubierają. Co jest w stanie zakłócić spokój elit? Głośne i z przytupem rozwody.
Bohaterka książki też była swego czasu tą szczęśliwą kobietą z portfelem wypchanym po brzegi. Znalazła się jednak w sytuacji, której nie planowała, a teść rusza jej z „pomocną ręką”. Czy aby na pewno?
Autorka wchodzi do domów rodzin Konstancina, zagląda do szaf i wyciąga z nich trupy, obok łóżka również nie przejdzie obojętnie. Towarzyszy żonom z Konstancina w bataliach jakie muszą stoczyć, żeby z rozwodu wyjść z twarzą i pieniędzmi. W tych zagrywkach nie ma miękkiej gry, a wytaczane są najcięższe działa, byle tylko dotrzeć do celu. Ewelina Ślotała zdecydowanie nie owija w bawełnę i nie ukrywa mocnych, a momentami nawet szokujących faktów. Bardzo ciekawa pozycja.
"Konstancin zbudowany jest na prawach i zasadach krwią przypieczętowanych. Tutaj wszystko ma swój czas - czas na leżakowanie, czas na ekspozycję, czas na pomnażanie majątku i czas na wyprzedaż.
I dopóki każdy przestrzega tych zasad, wszystko chodzi jak w zegarku."
Konstancin, symbol luksusu, klasy i dużych pieniędzy. A jaki jego obraz wyłania się z tej książki? No powiem Wam, że porażający.
Autorka jako jego była mieszkanka, miała okazję zajrzeć do tej niedostępnej dla zwykłych ludzi enklawy i to co pokazuje nam w tej książce, może dziwić. Nie wiem ile tu prawdy, ile fikcji literackiej, ale pieniądze nie lubią rozgłosu. Lubią ciszę i stabilność, a rozwód zawsze tej stabilności zagraża. Dlatego rozwody konstancińskich małżeństw, potrafią być bardzo brutalne. Bo kiedy nie liczy się człowiek, tylko jego konto w banku, układy i znajomości...to trudno o stabilne małżeństwo. Mamy tu raczej do czynienia z umową kupna - sprzedaży... Może to trochę brutalne, ale tak to odbieram.
Dużo tu emocji, dużo gniewu, żalu ale też głupoty. Nie jest to książka, z której wieje optymizmem. Raczej słodko-gorzka opowieść o tym, jak nie powinno wyglądać małżeństwo.
Jeśli lubicie takie książki, przeczytajcie. Mnie czasem mocno wkurzała, zobaczymy jak będzie z Wami.
„Ach, Konstancinie, łatwiej Cię podejść,
niż od ciebie odejść”
Niesamowite jest, jak bardzo można się zatracić, stracić godność, zaprzedać duszę, a to tylko dla góry pieniędzy i
luksusowego życia.
Jak łatwo, z dnia, na dzień stać się żoną miliardera i jak trudne jest wyjście z tej opresji zwanej małżeństwem bez szwanku, z twarzą, a przede wszystkim zabierając ze sobą pełną walizką, najlepiej od Vuitton’a, i to tą największą, wypchaną po same brzegi równiutkimi paczuszkami pięćset-eurówek.
Nasza bohaterka po przeżyciach i traumach, które mogliśmy obserwować, oprócz tych pięknych chwil, w poprzednich dwóch tomach, w trzeciej części musi zmierzyć się z naprawdę niebezpieczną sytuacją oraz przyjąć pomoc, od sprzymierzeńca, który i tak pewnie na końcu może okazać się nim nie być…
„Bo przecież wszystko można kupić i każdy ma swoją cenę”
Jednak misterny plan, niemal koronkowo „dziergany”, który sama ma w zanadrzu, może zszokować nie tylko samego zainteresowanego, ale też całą konstancińską śmietankę…
„Rozwódki Konstancina”, tak jak i dwie poprzednie książki Eweliny Ślotały „Żony Konstancina” i „Kochanki Konstancina” to nie tylko historia, w której poznajemy losy dziewczyny i nie tylko samej bohaterki, która weszła w ten hermetyczny świat bogaczy, ale też jej blaski i cienie, oraz walka o przeżycie w nim, ale przede wszystkim wyjście z niego z twarzą, zabezpieczeniem, ale przede wszystkim bez uszczerbku na zdrowiu fizycznym, ale także psychicznym.
„I choć moje wychudzone nogi ledwo stoją na szpilkach za dziesięć tysięcy złotych, nie poddaję się”
To co mnie osobiście bardzo się podoba, to opisy tych najbardziej luksusowych dóbr, którymi konstancińskie rekiny się otaczają, marek, o których nigdy nie słyszałam i niewyobrażalnych pieniędzy i nie tylko, jakie trzeba za nie zapłacić. Poznajemy na prawdę świetnie zawoalowane życie, tych najbardziej znanych osób, ich tajemnice i skandale, a dobrze szukając w pamięci lub w necie, bez problemu ich rozpinacie. I choć opowiadana historia, jest fikcją literacką, to widać, że autorka bardzo dużo „przemyciła” też ze swojego życia, co sprawia, że ta książka jest jeszcze bardziej intrygująca, ale też chwilami przerażająca, szokująca i totalnie zaskakująca.
Styl autorki bardzo mi się podoba, bo odpowiednia porcja fikcji i realu na prawdę robi robotę.
Piękne okładki, każdej konstancińskiej części, są idealnym dopełnieniem tego co znajdziemy w książce.
Reasumując gorąco polecam i znów z niecierpliwością czekam na kolejną konstancińską część!!!