
O jedenastej wieczorem Evelyn Hardcastle zostanie zamordowana.
Masz osiem dni i osiem wcieleń.
Pozwolimy ci odejść pod warunkiem, że odkryjesz, kto jest zabójcą.
Zrozumiano? W takim razie zaczynamy…
Evelyn Hardcastle będzie umierać każdego dnia, aż do momentu, gdy ktoś odkryje, kim jest jej zabójca. Wśród gości zaproszonych do Blackheath jest kilku ludzi, którzy próbują to zrobić. Nie mają równych szans ani równych możliwości. Stale przeżywają ten sam dzień, usiłując rozwiązać zagadkę, lecz każdy wieczór nieubłaganie przeszywa dźwięk wystrzału z rewolweru…
Jeśli Aiden Bishop nie zwycięży w wyścigu o odkrycie tożsamości mordercy, nigdy nie opuści posiadłości. Ma osiem szans: każdego ranka przez osiem dni obudzi się w ciele innego gościa... Jeśli nie uda mu się znaleźć zabójcy, cały cykl zacznie się od początku. I znów będzie musiał odkrywać, kim są jego przeciwnicy i który z nich pod eleganckim ubraniem skrywa śmiertelnie ostry nóż…
„Gdyby Agatha Christie i Terry Pratchett wzięli LSD i uprawiali seks, Siedem śmierci Evelyn Hardcastle byłoby ich książkowym dzieckiem urodzonym na pokwasowym tripie. Tragikomiczna, niebywale zawiła, z całą gromadą dziwacznych postaci. To zagadka zamkniętego pokoju, jakiej jeszcze nie było” – Sarah Pinborough, autorka Co kryją jej oczy.
„Stuart Turton jest Szalonym Kapelusznikiem zbrodni. Siedem śmierci Evelyn Hardcastle jest inteligentna, wyjątkowa i emocjonująca. Oryginalna i genialna lektura – po prostu ją pochłonęłam!” – Ali Land, autorka Ja. Dobra. Zła.
„Wspaniała, wspaniała, wspaniała! Prawdziwe dzieło geniuszu! Niesamowita, wyjątkowa książka, która nieźle namieszała mi w głowie” – Sarah J. Harris.
„Całkiem jakby Agatha Christie napisała scenariusz do odcinka Czarnego lustra. Niezwykle oryginalnie skonstruowana i porywająca powieść pełna niespodziewanych zwrotów akcji” – „Glasgow Herald”.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Hlonda 2a/25, 02-972 Warszawa (PL), adres e-mail: kontakt@wydawnictwoalbatros.com
| Autor | Stuart Turton |
| Wydawnictwo | Albatros |
| Rok wydania | 2019 |
| Oprawa | miękka |
| Liczba stron | 512 |
| Format | 14.0 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8125-576-9 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788381255769 |
| Waga | 478 g |
| Wymiary | 143 x 205 x 30 mm |
| Data premiery | 2019.05.14 |
| Data pojawienia się | 2019.05.14 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Ilu wcieleń potrzeba do rozwiązania zagadki morderstwa? Jak wiele różnych osobowości może znaleźć się w jednym człowieku? Ile dni to wystarczająco dla tak nietrwałej pamięci? Główny bohater powieści „Siedem śmierci Evelyn Hardcastle” autorstwa Stuarta Turtona musi zmierzyć się z tym, co nieodgadnione, nietypowe i mroczne, wkraczając przy tym nie tylko w nowy świat, ale i nowe umysły. Nie będzie to łatwa przeprawa.
Nikt nie wie kim jest zabójca Evelyn Hardcastle, choć wśród gości zaproszonych do Blackheath jest kilku ludzi, którym zależy na śmierci dziewczyny. Wszyscy stale przeżywają jeden dzień, lecz każdy wieczór bez rozwiązania zagadki kończy się tak samo. Słychać strzał z rewolweru. Aiden Bishop jest jedną z osób, które nie opuszczą Blackheath, dopóki nie rozwiążą tajemnicy. Problem w tym, iż w każdym z ośmiu dni budzi się w ciele innego gościa, a jeśli nie zdąży, cały cykl rozpocznie się od nowa.
Jak bardzo trzeba się zagubić, żeby pozwolić diabłu wskazać sobie drogę do domu?
Do przeczytania tej powieści zmobilizował mnie słoik z karteczkami w środku, które tak dobrze przedstawiają stos nieprzeczytanych książek w mojej domowej biblioteczce. Na każdej z nich tytuł, a wśród nich właśnie ten, który chcę dzisiaj omówić. Ostatnimi czasy przychodzi mi bowiem łatwiej to, aby sięgnąć po coś, co zmalował mi los niż po to, by siedzieć nad półkami niezdecydowana i finalnie nie wybrać niczego. Do tej historii próbowałam już podchodzić kilka razy. Nie wiem, czy to kwestia tego cienkiego papieru i objętości ponad 500 stron, czy może nie ten czas, nie to miejsce, ale po niemal 6 latach od jej zakupienia, w końcu zapoznałam się z nią w całości. Czy było to jednak tak udane spotkanie, na jakie liczyłam? Niestety nie. Zaczynając od początku. Nastawiłam się na kryminał i co prawda go dostałam, jednak w formie, którą zdaje się nie do końca pojmuję. Jest to świeży pomysł na fabułę, coś, czego jeszcze nie spotkałam w literaturze. Według mnie jednak autor za bardzo chciał przedobrzyć i gdzieś w połowie lektury zaczęłam się w niej gubić. Mnogość wątków, postaci, czy też wskazówek, do jak się później okazuje całkiem prostego rozwiązania zagadki, to coś, co bardzo mi przeszkadzało i niestety odbierało radość z czytania. Tutaj warto zaznaczyć, że „Siedem śmierci Evelyn Hardcastle” to debiut. I choć po stylu wcale tego nie widać, to po historii już tak.
Nie mogę odejść, nie wiedząc, dlaczego odchodzę, i nie mogę obiecać, że nie wrócę, dopóki nie będę pewien, dlaczego w ogóle tu przyszedłem.
Jest to pozycja według mnie dość przegadana, w której autor komplikuje proste rzeczy. Gdyby była to lektura krótsza, nawet o te 100 stron, to myślę, że całość by wcale na tym nie straciła, a może by nawet zyskała. Mamy tu interesujące postaci i bardzo fajnie nakreślony portret psychologiczny bohaterów. Podoba mi się, że ich charaktery są różne, a nie jednowymiarowe. Gdy główny bohater Aiden Bishop próbuje rozwiązać zagadkę morderstwa Evelyn, obserwujemy jego zmagania z obecnymi wcieleniami oraz ich umysłami, które również mają wpływ na postrzeganie świata przez niego samego. Brakuje mi jednak rozszerzenia wątku lokaja. Uważam, że jest tu potencjał do opowiedzenia ciekawej historii. Powtórzę też to, co uważam na temat stylu. Nie czuć, że to debiut. Czuć natomiast, że jest to powieść przegadana w tych aspektach, które nie są aż tak istotne fabularnie. Z drugiej strony widać, że Stuart Turton bawi się konwencją i uważam, że robi to dobrze.
Jaki trzeba mieć umysł, żeby robić teatr z morderstwa?
Powieść, po którą sięgnęłam to historia, którą mogłabym podsumować jako pomieszanie z poplątaniem. Uważam, że ten pomysł to coś świeżego i bardzo interesującego. Mimo wszystko niejednokrotnie gubiłam się w fabule oraz traciłam nią zainteresowanie. Podsumowałabym tę książkę słowem, które nader często się w niej pojawia — zagubienie. Odnoszę również wrażenie, że moja opinia jest równie chaotyczna jak sama lektura. Być może kiedyś znowu sięgnę po twórczość autora, jednak nie w najbliższym czasie.
Dawno nie czytałam tak zawiłej i oryginalnej książki. Cała przyjemność i w tym przypadku magia czytania jest widoczna w momencie, kiedy dopiero wczytujemy się w tę powieść, strona po stronie.
Bałam się trochę przereklamowania tej książki. Wiele już osób mówiło, że to genialna historia, że sama bohaterka, że to wszystko... A wiecie jak jest, im więcej człowiek słyszy takich opinii, tym więcej potem wymaga od danej lektury.
Na pewno nie mogę Wam zdradzić za dużo jeżeli chodzi o samą fabułę. Czemu? Bo właśnie o to chodzi w tej książce, że to ta fabuła stanowi dla nas największy prezent. Jak jest zbudowana? Na zasadzie powtarzalności danego dnia. Czytałam już kiedyś podobne książki, że dany dzień jest przetwarzany kilkakrotnie. Jak dla mnie jest to coś genialnego i wyjątkowego zarazem.
Najlepsze jednak było to, że książkę miejscami było bardzo ciężko zrozumieć. Bo ta powtarzalność dni nagromadzała się wraz z urywkami rozmów, które miejscami raczej nic nie wnosiły, dopiero cały obraz książki dawał nam pełen ogląd na sytuację. Nasz bohater poprzez wielość występujących tutaj dni, spotyka się z różnymi osobami, prowadzi różne rozmowy. Ten tajemniczy klimat, ta zagadka, która do końca stanowi dla nas nie lada wyzwanie, no coś niesamowitego.
I choć przyznam, że miałam ogromny problem z tą książką, bo była po prostu trudna. Należy ją z pewnością czytać po woli i dokładnie. Bo tak jak mówiłam, fabuła nie należy do najprostszych, niestety.
Czy warto wytrwać do końca książki? Zdecydowanie. Autor zostawił najlepsze na koniec. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki. I może piszę ogólnikowo, ale nie chcę Wam zdradzić zbyt dużo, bo najlepsze jest na końcu i ogólnie właśnie w fabule.
Czytałam również wiele opinii, w których to część czytelników mówiła, że aby w pełni zrozumieć tę lekturę, należy ją ponownie przeczytać...
Opis fabuły
Evelyn Hardcastle zostaje zamordowana. A my, jako czytelnicy, mamy możliwość wcielenia się w rolę detektywa. Mamy osiem dni i osiem różnych wcieleń aby odnaleźć zabójcę.
Evelyn będzie umierać codziennie na nowo, codziennie o jedenastej wieczorem, do momentu aż ktoś wreszcie rozpozna zabójcę i odkryje kto jest sprawcą przestępswa.
W pewnym miejscu Blackhearh zbiera się grupka ludzi, którzy stale próbują odgadnąć kto jest zabójcą, jednak niestety, każdy kolejny dzień kończy się niepowodzeniem i ponowną śmiercią Evelyn.
I tak zostaje właśnie wybrany Aiden Bishop. Osoba, która ma osiem dni na znalezienie zabójcy. Jeżeli tego nie uczyni, to nie opuści tej posiadłości, zostanie uwięziony. Codziennie budzi się w ciele innej osoby, aż do momentu, kiedy odkryje kto jest seryjnym zabójcą. Czy uda mu się rozwiązać zagadkę? Kto jest seryjnym zabójcą Evelyn?