
Bez przeszłości, bez wspomnień, jak drzewo, którego odsłonięte korzenie wystawione są na wiatr.
W 1946 roku dziewięcioletnia Ludka Nowak przypływa do Barcelony wraz z setką innych polskich sierot. Wiele z nich podczas wojny zostało porwanych przez hitlerowców i poddanych brutalnemu procesowi germanizacji. Międzynarodowy Czerwony Krzyż i polski konsulat ułatwiły dzieciom przybycie do miasta, gdzie powstała pierwsza polska szkoła. Podczas gdy władze poszukiwały ich rodzin, one powoli odzyskiwały język i kulturę, które im skradziono.
Ludka – dzięki przyjaźni z Emmą, dziewczynką w jej wieku – z biegiem lat zaczyna przypominać sobie epizody z przeszłości i odnajdywać swoje prawdziwe imię. Ostatecznie wyrusza w podróż, by skonfrontować się z przeszłością…
Trzy imiona Ludki, oparte na relacjach świadków i dokumentach, to wciągająca opowieść o ocalałych zmuszonych do życia w czasach tyranii. O szukaniu swojego miejsca w świecie i uczeniu się, jak walczyć o własne pragnienia. To również hołd dla Wandy Morbitzer-Tozer, która poświęciła się ratowaniu istot wyrwanych z ich ojczyzn i rodzin. A przede wszystkim jest to protest przeciwko przemocy wobec dzieci wszystkich narodowości.
Tytuł oryginalny: Els Tres Noms de la Ludka
Tłumaczenie: Magdalena Pabisiak
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Marginesy Sp. z o.o., Mierosławskiego 11a, 01-527 Warszawa (PL), adres e-mail: marginesy@marginesy.com.pl
| Autor | Gisela Pou |
| Wydawnictwo | Marginesy |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 496 |
| Format | 13.5 x 21.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-68549-90-4 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788368549904 |
| Wymiary | 135 x 210 mm |
| Data premiery | 2026.03.06 |
| Data pojawienia się | 2026.02.20 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 1 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 1 szt. (realizacja już jutro) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.08.24 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Gisela Pou, katalońska pisarka, napisała bardzo polską książkę, w której sięga po mało znany epizod z powojennej historii Polski i Hiszpanii. W 1946 roku do Barcelony trafiło blisko 200 polskich dzieci, ofiar nazistowskiej polityki germanizacyjnej (program Lebensborn), które znalazły tam schronienie i mieszkały w sierocińcu przez 10 lat. Dzieci odebrane polskim rodzinom podczas wojny, po wyzwoleniu trafiły do Barcelony dzięki hrabiemu Józefowi Potockiemu, powołanemu przez polski rząd na uchodźstwie na stanowisko chargé d’affaires w poselstwie RP w Madrycie. W 1945 roku wystosował on do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Londynie projekt mający na celu otoczenie opieką dzieci pozbawionych rodzin oraz pozostających nadal na terenie Niemiec i Austrii. Józef Potocki zaproponował Barcelonę, gdyż PCK od 1944 roku dysponował wynajętą willą przy ulicy Azucena, która służyła jako schronienie dla polskich uchodźców ewakuowanych z Francji.
To niesamowita opowieść o traumach, uczuciach i strachu. Poznajemy dzieci, które straciły swoją tożsamość – jak chłopiec, który z urodzenia Polak, chodził z podniesioną ręką po szkole i wychwalał nazistów. Dzieci, które przeszły piekło w ośrodkach adopcyjnych, oderwane od rodzin i przekazane niemieckim rodzicom. Wiele z nich pamiętało tragedie, kiedy na ich oczach mordowano bliskich, a je zabierano tylko dlatego, że miały aryjskie rysy i nadawały się do germanizacji.
Autorka pokazuje nam dwie dziewczynki. Pierwsza to Ludka, która miała polską rodzinę, by później trafić do niemieckiego małżeństwa. Pamięć o matce Polce zaciera się w niej, przechodząc na Niemkę. Jej „nowy” ojciec to wysoki oficer służący w obozie w Sobiborze. Ma krew na rękach, a swoje okrucieństwo pokazuje nawet adoptowanej córce. Wreszcie poznajemy trzecią twarz Ludki, która dorastając, wyrusza w podróż, by odnaleźć swoją prawdziwą tożsamość.
Druga dziewczynka to Emma – Hiszpanka, córka kobiety pracującej jako wolontariuszka w ośrodku dla polskich dzieci. Między dziewczynkami w trudach rodzi się przyjaźń na całe życie… no, może nie do końca, ale o tym warto przeczytać już samemu.
Obie bohaterki poznają siebie, każda ma do przepracowania własne traumy, śmierci i odejścia. Przecież wojna w Hiszpanii trwała od 1936 roku i o tych wydarzeniach także jest ta książka. Losy matki i hiszpańskiej rodziny pokazują, jak wiele zła spotykało ludzi pod dyktaturą Franco – więzienia, ucieczki, tortury. Jest też Paryż, który dla matki Emmy okazuje się miejscem utraty najbliższej osoby.
Niezwykle ciekawy jest wątek, w którym Emma i Ludka ruszają do Polski w poszukiwaniu rodziny tej drugiej. Trafiają do Poznania 28 czerwca 1956 roku, dokładnie w momencie wybuchu Poznańskiego Czerwca. Wydarzenia te opisane są drobiazgowo i z dużą wiedzą, łącznie z makabrycznym zdaniem premiera Cyrankiewicza o obcinaniu ręki podniesionej na władzę ludową.
Książka sięga głęboko we współczesność, dotykając losów obu już Pań po sześćdziesiątce. Losów bardzo pogmatwanych, ale i radosnych. Czas płynie, by dobić do ostatecznego rozwiązania zagadki.
Wielką wartością tej pozycji są dokumenty, na których opierała się autorka. Choć Emma i Ludka to postacie fikcyjne, zostały stworzone w oparciu o wspomnienia dzieci i wychowawców. To także hołd złożony Wandzie Morbitzer-Tozer, która poświęciła się ratowaniu sierot wyrwanych z ojczyzny i rodzin.
Znakomita lektura odsłaniająca mało znane karty historii Polski XX wieku. No i wspaniale się ją czyta.
„Ścisnął mi się żołądek, ukłucie bólu sprawiło, że głos zaczął mi się rwać, a wyrazy topniały na języku: to była chwila, kiedy pojęłam sens słów lekarza mówiącego, że prawda wymaga większej odwagi niż kłamstwo”.
Historia pełna jest wydarzeń, o których po prostu nie pamiętamy. Nie przebijają się one do powszechnej świadomości. Przegrywają bitwę o naszą pamięć z królami, władcami. Tymczasem historia jest także, a może przede wszystkim historią zwykłych ludzi. Ludzi, którzy musieli żyć w nieludzkich czasach. Ludzi, którzy musieli podejmować wybory, przed którymi nigdy nie chcielibyśmy stanąć. Ludzi, którzy musieli po prostu żyć, choć czasem zwyczajnie nie mieli na to sił.
Takie myśli przychodzą mi do głowy po przeczytaniu rewelacyjnej powieści pod tytułem „Trzy imiona Ludki”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Marginesy. Jej autorką jest Gisela Pou, katalońska pisarka. Już na wstępie powiem, że jestem pod absolutnym wrażeniem tej książki. Jest ona po prostu świetna i boję się, że moja recenzja tego nie odda. Jest to prawdziwie monumentalna powieść, powieść w starym stylu chciałoby się powiedzieć. Co przez to rozumiem? Otóż to nie jest książka na dwie, trzy godziny. To książka, w której należy się rozczytać, rozsmakować. To książka, którą należy się cieszyć zdaniem po zdaniu, strona po stronie. Tak cieszyć – to właściwe słowo. Jakże się cieszę, że miałem tę przyjemność przeczytać tę świetną powieść.
Moją uwagę przykuł intrygujący tytuł i przyciągająca wzrok okładka. Mają one w sobie coś, co po prostu przyciąga nasz wzrok. Kanwą powieści stał się los polskich sierot, które w 1946 roku przybyły do Barcelony. Skąd się tam wzięły? Dlaczego tam przyjechały? Czy w ogóle wiemy o tym, że takie wydarzenie miało miejsce?
Wśród polskich sierot jest Ludka Nowak. W chwili przybycia do Barcelony dziewczynka ma dziewięć lat. Jednak czy na pewno tak się nazywa? Okazuje się, że prawda jest o wiele bardziej skomplikowana.
Aby to zrozumieć, należy cofnąć się do II wojny światowej. Jednym z jej aspektów było porywanie przez Niemców polskich dzieci w celu ich germanizacji. Naziści niczego nie zostawiali przypadkowi. Mieli program i jasno wytyczone cele. Aby stworzyć rasę panów, nie cofali się przed niczym.
Kim zatem jest Ludka? Czy pamięta swoje prawdziwe imię? Jak to jest żyć bez przeszłości, bez własnej tożsamości, bez korzeni? Czy można planować przyszłość, kompletnie nie znając własnej przeszłości?
W Barcelonie polskie sieroty trafiają do specjalnego ośrodka, który się nimi opiekuje. Chodzą do polskiej szkoły i krok po kroku odzyskują skradzioną tożsamość. Nie jest to w żadnym wypadku proces łatwy. Jest to proces trudny, bolesny i skomplikowany. Te dzieci wycierpiały więcej niż niejeden dorosły. Czy można ich nazywać dziećmi, skoro naziści brutalnie odebrali im dzieciństwo? Czy można ich nazywać dziećmi, skoro przeszły przez obóz koncentracyjny w Łodzi, karmione głodem, bezlitośnie chłostane przez strażników, poranione na duszy i na ciele? Naprawdę nie wiadomo, które rany trudniej się goją.
Jednak Hiszpania, do której trafiają polskie dzieci również ma swoje problemy. Kraj ciągle nie otrząsnął się po brutalnej wojnie domowej. Reżim Franco bezlitośnie tropi swoich rzeczywistych i wyimaginowanych wrogów. Hiszpanie żyją w strachu. Wielu z nich pragnie wolności. Wielu angażuje się w walkę z reżimem. Jest to jednak walka nierówna i pozbawiona większych szans na powodzenie.
W takiej właśnie Hiszpanii Ludka zaprzyjaźnia się z Emmą. Poznajemy dzieje ich fascynującej przyjaźni, poznajemy losy ich najbliższych.
Wydarzenia opisane w książce śledzimy przez pryzmat różnych postaci. Zdradzę, że fragmenty opowiadane przez Isabel dosłownie wbijały mnie w fotel i były dla mnie prawdziwym arcydziełem, niemal powieścią w powieści. Doprawdy chciałbym aby autorka napisała osobną książkę poświęconą tylko tej postaci.
„Trzy imiona Ludki” to powieść, która na długo zapada w pamięć. Gisela Pou na kanwie historycznych wydarzeń stworzyła wielowątkową, intrygującą i przepiękną opowieść. W tej książce nie ma zbędnych słów, zbędnych opisów, zbędnych postaci i wydarzeń. W tej książce wszystko jest po coś, a autorka snuje misterną sieć, w której splatają się ludzkie losy. Jednocześnie nie jest to w żadnym razie cukierkowa powiastka dla naiwnych. Katalońska pisarka przemyca w swojej książce ważne prawdy dotyczące życia, miłości i naszych wyborów. Okazuje się, że możemy mieć swoje plany i być naprawdę zdeterminowani, aby je zrealizować. Czy jednak zapytaliśmy, co myśli o nich życie? Życie zaś potrafi się obejść z ludźmi naprawdę brutalnie. Historia Ludki, Emmy i Isabel jest tego niezbitym dowodem.
Kończąc tę może przydługą recenzję pozwalam sobie na dwie uwagi podsumowujące. Książka bez wątpienia zasługuje na dziesięć gwiazdek. Uważam, że jest to jedna z najlepszych powieści, jakie przeczytamy w tym roku. Porywająca fabuła, świetny styl i język autorki, wyraziści, zapadający w pamięć bohaterowie. Jednym słowem powieść totalna. Zdecydowanie wszystkim polecam.
Wojciech Sobański