
Co zostaje z wielkiej miłości po dwudziestu dwóch latach małżeństwa?
Basia i Tomek znali się „od zawsze” – od pamiętnego ogniska nad Wisłą, gdzie jako nastolatkowie uwierzyli, że świat należy do nich. Jednak po dwóch dekadach wspólnego życia, tworzenia domu i wychowywania córki, w ich codzienność wkradła się głucha cisza. On ucieka w pracę w warsztacie, ona czuje, że powoli gaśnie, przytłoczona syndromem pustego gniazda i lękiem przed przemijaniem.
Jedno niefortunne zdanie wypowiedziane przez Tomka na rodzinnej imprezie staje się pęknięciem, którego nie da się zignorować.
Wtedy Basia Leśniewska ogłasza swój „rebranding osobisty”.
Zamiast cichego wyczekiwania na starość, wybiera marszobiegi, nową fryzurę i bilet w jedną stronę na Sardynię. Ma dość bycia „żoną na posługi” i „matką polką”. Chce znowu coś czuć, chce być widziana i pożądana.
Czy wyjazd Basi na słoneczną Sardynię pomoże im odnaleźć drogę do siebie, czy wręcz przeciwnie – uświadomi im, że ich drogi rozeszły się bezpowrotnie?
Opowieść o tęsknotach za smakiem młodości, dojrzałych związkach i o tym, że każda z nas ma prawo zakwitnąć więcej niż raz.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Muza SA, ul. Sienna 73, 00-833 Warszawa (PL), numer telefonu: +48226211775, adres e-mail: muza@muza.com.pl
| Autor | Katarzyna Fiołek |
| Wydawnictwo | Muza |
| Seria wydawnicza | Druga połowa |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 416 |
| Format | 13.0 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-287-4007-5 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788328740075 |
| Wymiary | 130 x 205 mm |
| Data premiery | 2026.06.01 |
| Data pojawienia się | 2026.05.13 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 4 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 1 szt. (realizacja już jutro) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | 3 szt. na miejscu |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz 2026.08.21 |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz 2026.08.21 |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Pani Kasia Fiołek po raz kolejny udowodniła mi, że doskonale rozumie kobiece emocje i co więcej, potrafi je przelać na papier. „Wróć przed zmrokiem” to moje kolejne już spotkanie z jej twórczością, którą bardzo cenię za autentyczność, ciepło i umiejętność opowiadania o sprawach bliskich prawdziwym kobietom. Takim, które na co dzień godzą wiele ról, bywają emocjonalnie zmęczone, przepracowane, a często także niezrozumiane przez swoich bliskich i otoczenie.
Jeśli szukasz otulającej, refleksyjnej literatury obyczajowej „Wróć przed zmrokiem” będzie doskonałym wyborem. To idealna lektura na wakacyjny, upalny weekend – z kubkiem mrożonej kawy, na tarasie, balkonie czy plaży.
Basia i Tomek są zwyczajnym małżeństwem, takim, jakich są w Polsce tysiące. Praca, kredyt, wychowanie dziecka, codzienne obowiązki, trudne relacje z rodzicami i ciężar doświadczeń wyniesionych z dzieciństwa, tak charakterystyczny dla pokolenia dorastającego w latach 80. i 90. Basia od lat pracuje w bibliotece, a Tomek wraz ze wspólnikiem prowadzi warsztat samochodowy. Oboje od zawsze budowali swoje życie od podstaw, lecz gdzieś po drodze zgubili siebie i przestali się naprawdę dostrzegać.
Gdy dorosła córka wyprowadza się z domu, wydaje się, że wreszcie będą mieli więcej czasu dla siebie. Nic bardziej mylnego. Tomek ucieka w kolejne obowiązki, a Basia uświadamia sobie, że życie przeciekło jej przez palce. Postanawia zawalczyć o siebie - zmienia nawyki, zaczyna dbać o zdrowie i aktywność fizyczną. Niestety zamiast wsparcia spotyka się z niezrozumieniem ze strony męża, który traktuje jej przemianę jak przejaw kryzysu wieku średniego.
Niewypowiedziane emocje, narastające niedomówienia i słowa rzucone pod wpływem chwili sprawiają, że ich małżeństwo staje na krawędzi rozpadu. Po jednej szczególnie bolesnej rozmowie rozwód wydaje się niemal nieunikniony, a Basia wyjeżdża z przyjaciółką, by uporządkować myśli. Na jej drodze pojawia się jednak przystojny Włoch i włoska beztroska, która każe zadać pytanie: czy warto wracać do życia, które przestało dawać szczęście?
Wróć przed zmrokiem to najlepsza współczesna powieść obyczajowa, jaką do tej pory przeczytałam. Naprawdę. To historia niezwykle autentyczna - bez sztucznie wyolbrzymionych dramatów, za to pełna emocji i codzienności, którą zna tak wiele z nas. Myślę, że odnajdzie się w niej wiele kobiet, zwłaszcza tych, które próbują pogodzić obowiązki zawodowe, rodzinę i własne potrzeby. Nie chodzi nawet o tak głęboki kryzys małżeński jak u bohaterów, ale o to, jak łatwo w codziennym pędzie zgubić siebie i przestać dostrzegać drugą osobę. Ta powieść skłoniła mnie do wielu przemyśleń i przypomniała, jak ważne jest pielęgnowanie relacji, zanim będzie za późno. A jej zakończenie po prostu wycisnęło mi łzy. To jedna z tych książek, które chce się polecać bliskim, pożyczać znajomym i o których długo nie da się zapomnieć.
Najbardziej zapadły mi w pamięć dwa cytaty:
„Bo dom to nie jest miejsce, gdzie wszystko jest idealne. Dom to miejsce, do którego decydujesz się wrócić nawet wtedy, gdy na horyzoncie lśnią inne, piękniejsze światła.”
„Nie bój się tej rysy (...). Bo to przez pęknięcia do środka dostaje się światło.”
Dwie połówki całości, które po wieloletnim małżeństwie dostrzegają, że w ich wspólnym życiu coś zaczyna zgrzytać i coraz bardziej od siebie oddalać.
Basia to kobieta która ma stabilność. Dom, męża, dorosłą córkę i pracę. Codzienność jednak staje się dla niej monotonna, zaczyna dostrzegać że przez lata zawiodła siebie, odsunęła własne potrzeby na dalszy plan i zwyczajnie przestała o siebie dbać. To otworzyło jej oczy i kobieta postanowiła coś zmienić. Do zmian starała się namówić swojego męża Tomka, bezskutecznie. Im więcej próbowała zrobić, tym silniej uświadamiają sobie ze lata dobrego małżeństwa już dawno minęły, a oni trwają w związku z przyzwyczajenia. Przykre słowa, osobno spędzany czas, częsta irytacja to początek drogi do zmian. Dodatkowo pojawia się temat pracownicy Tomka i pijackiego wyznania, które prowadzi Basię do podjęcia drastycznych decyzji. Wyrusza ona z przyjaciółką na zagraniczne wakacje, dając przestrzeń sobie i mężowi, którego punkt widzenia ukazuje skrywane emocje i myśli. Na miejscu kobieta odżywa i zaczyna dostrzegać to, co umykalo jej od długiego czasu.
Autorka buduje głęboką więź bohaterów z czytelnikiem. Tworzy podłoże realnych problemów, z którymi zmaga się wieloletnie małżeństwo, ukazując wypalenie uczuć, niechęć i wewnętrzne zagubienie. To opowieść o szukaniu siebie, budowaniu własnej wartości, stawianiu na swoje potrzeby i próbach naprawienia czegoś co zaczęło się kończyć. Bohaterowie są emocjonalni. Popełniają błędy jak każdy człowiek, podnosząc konsekwencje i pozwalając sobie na chwile zwątpienia i niepewności.
Kasia wprowadza nas w świat, w którym nieumiejętność rozmowy i przekazywania własnych pragnień prowadzi człowieka drogą, na której łatwo się zgubić. Nie jest to tylko książka o poszukiwaniu własnego ja, to również opowieść o obawach, lęku, niepewności względem partnera, uczuciu zazdrości i pokusie. Historia wciąga od pierwszej strony, dawkując nam informacji i emocji, które porywają nas w wir zmartwień i niekiedy błędnych decyzji. Piór autorki jest przyjemne, całość czyta się szybko, a treść wciąga i wywołuje w nas tornado. Wiele emocji, zaskoczeń. Historia ukazuje, że niekiedy trzeba postawiać na siebie by zmienić w życiu coś na lepsze. Nawet wtedy, gdy na szali stawiamy wieloletni związek.
Polecam sięgnąć po tę książkę. We mnie wywołała szereg emocji, z niecierpliwością obserwowałam jak potoczą się losy bohaterów i czy ich decyzje zmienią coś nie tylko między nimi ale również w nich samych.
Piękna, wzruszająca, porywająca historia.
"Wróć przed zmrokiem" jest drugim tomem serii Druga połowa, w której Katarzyna Fiołek tym razem zabiera nas na słoneczną Sardynię. Ale zanim do tego dojdzie poprzechadzamy się z bohaterką powieści po Puszczy Kampinowskiej i Wyszogrodzie.
Poznajemy Basię i Tomka, małżeństwo z dwudziestodwuletnim stażem, dorosłą córką oraz wkradającą się w ich codzienność ciszą, rutyną i marazmem. Gdy na rodzinnej imprezie Tomek wypowiada jedno niefortunne zdanie, coś się w Basi zmienia. Kobieta podejmuje odważną decyzję i wyjeżdża na Sardynię. Czy warto przekreślać ponad dwadzieścia lat małżeństwa? Czy po takim czasie jest jeszcze miejsce na miłość?
Tomek ucieka w pracę, Basia mierzy się z syndromem pustego gniazda. Towarzyszy jej lęk przed przemijaniem. Podróż do Włoch nie jest tu jedynie zwykłym wyjazdem. To podróż w głąb siebie, która odmieni jej sposób myślenia, jak i całe jej życie. Widzimy, że czasem takie rozwiązanie jest najlepszym, co możemy zrobić, by zrozumieć siebie, swoje potrzeby, pragnienia i marzenia. Po prostu najpierw trzeba pokochać siebie, by spojrzeć na świat i naszych bliskich z innej perspektywy. Związek bez szczerości i rozmowy obumiera. Cisza z każdym dniem się pogłębia. Dlatego tak ważne jest, byśmy nie zapominali o tym, jak było na początku i to pielęgnowali, bo nic nie jest dane na zawsze. Zawsze jednak jest też szansa na to, aby naprawić relację.
Autorka sporo miejsca poświęciła problemowi perimenopauzy i przemijania. To niestety wciąż temat tabu. Basia nie potrafi się odnaleźć po wyprowadzce córki. Dotąd była przede wszystkim żoną i matką. A co z jej kobiecością? Chciałaby być znów tą Baśką! Tomek nie rozumie Basi i jej pomysłów na naprawę związku. Uważa, że zachowuje się jak przysłowiowa rycząca czterdziestka. Ale i jemu towarzyszą lęki, bezradność i zagubienie. Dlatego nie można go tak pochopnie skreślać, a spróbować zrozumieć. Książka uświadamia, że druga połowa życia może być równie piękna jak pierwsza.
W tej historii tak łatwo jest odnaleźć coś znajomego, samego siebie, gdyż wszystko jest w niej do bólu prawdziwe. Z bohaterami możemy poczuć autentyczną bliskość. Wszak nas również dopadają różne wątpliwości, posiadamy niespełnione marzenia, czy boimy się życiowych zmian.
"Wróć przed zmrokiem" to ciepła, pełna życiowej prawdy, emocji, humoru oraz wzruszeń powieść o odwadze do zmian oraz o tym, że nigdy nie jest na nie za późno. To książka o dojrzałości, kryzysie w małżeństwie, relacji matka-córka, miłości, przyjaźni, perimenopauzie, błędach, tęsknotach, poszukiwaniu własnej tożsamości. Jeśli jesteście ciekawi, czy można zakochać się w tej samej osobie po raz drugi - czytajcie! Książka dla każdej z nas.
PS Ku mojej uciesze pojawiła się także "Pani Kargulowa" z pierwszego tomu!
Wierzycie w miłość do grobowej deski? Czy w dobie, w której związki z założenia mają krótki termin ważności, jest możliwe trwałe i szczęśliwe małżeństwo?
Basia i Tomek zakochali się w sobie prawie 20 lat temu. Zbudowali dom, wychowali córkę, a po jej wyprowadzce odkryli, że... żyją bardziej jak współlokatorzy niż małżonkowie. Wzajemny brak zrozumienia i ciche dni przytłaczają, ale kroplą, która przelewa czarę goryczy, staje się zdanie wypowiedziane przez Tomasza na rodzinnej imprezie. Upokorzona Basia postanawia po raz pierwszy postawić na siebie i wyjeżdża na wymarzone wakacje na Sardynię.
"Wróć przed zmrokiem" to druga książka Katarzyny Fiołek, po którą sięgnęłam. "Na szlaku przeznaczenia" zachwyciła mnie plastycznymi opisami i pięknym językiem, ale nie do końca przypadła mi do gustu. Główna bohaterka, która wydała mi się nieco infantylna, psuła mi odbiór. Nie polubiłam Poli, za to tym razem pokochałam Basię - dojrzałą, sympatyczną kobietę, którą męczą uderzenia gorąca, syndrom opuszczonego gniazda i myśl, że wszystko, co dobre, ma już za sobą.
Najnowsza książka Fiołek napisana jest lekko, miejscami nawet humorystycznie, ale porusza najgłębsze struny. Autorka z dużą wnikliwością opisuje przeżycia wewnętrzne swoich bohaterów, żonglując perspektywą dwojga małżonków. Ukazuje również relacje na linii matka-córka, kobiecą przyjaźń i solidarność. Nie stroni od tematów trudnych czy niepopularnych, jak na przykład perimenopauza, co uważam za olbrzymi walor.
Dla kogo jest ta powieść? Dla wielbicielek Włoch, wakacyjnego szaleństwa i powieści obyczajowych. A najbardziej dla kobiet, które próbują odnaleźć siebie pośród codziennego zgiełku i przypomnieć swojemu otoczeniu, że one też są ważne. Czytajcie!
- Wiesz, czego nauczyło mnie moje małżeństwo? - Ala usiadła obok mnie, na bocznym oparciu mebla.
- Czego?
- Że nigdy, przenigdy nie można oddać się nikomu w stu procentach! Pod żadnym pozorem. Ktokolwiek by to był. Zawsze trzeba mieć coś dla siebie.
Co zostaje z wielkiej miłości po dwudziestu dwóch latach małżeństwa?
To pytanie towarzyszyło mi przez całą lekturę powieści „Wróć przed zmrokiem”, drugiego tomu serii „Druga połowa” autorstwa Katarzyny Fiołek. Choć rozpoczęłam swoją przygodę z tym cyklem właśnie od tej części, ani przez chwilę nie czułam się zagubiona. To historia kompletna, zamknięta i niezwykle bliska codzienności.
Basia i Tomek znają się od młodości. Wspólnie zbudowali dom, wychowali córkę i stworzyli życie, które z zewnątrz wydaje się spokojne i poukładane. Jednak kiedy Ania wyjeżdża na studia, w ich rzeczywistości pojawia się cisza, której wcześniej nie dostrzegali.
Basia coraz mocniej odczuwa syndrom pustego gniazda. Zaczyna mierzyć się z lękiem przed przemijaniem, zmianami zachodzącymi w jej ciele i pytaniami, które wcześniej skutecznie zagłuszała codzienność. Tomek z kolei ucieka w rutynę i pracę, nie dostrzegając, że jego żona potrzebuje czegoś więcej niż zapewnienia, że „przecież wszystko jest dobrze”.
Ta książka poruszyła mnie swoją autentycznością. Nie znajdziecie tu wielkich dramatów ani spektakularnych zwrotów akcji. Jest za to życie – zwyczajne, prawdziwe i pełne emocji, które łatwo rozpoznać jako własne.
To opowieść o tym, jak łatwo zatracić bliskość, gdy codzienność przejmuje kontrolę nad związkiem. O tym, że czasem wystarczy jedno nieprzemyślane zdanie, by ujawniły się wszystkie niewypowiedziane żale i rozczarowania.
Bardzo doceniam sposób, w jaki autorka pokazuje kobiecą perspektywę. Basia nie jest idealna, ale właśnie dzięki temu staje się tak wiarygodna. Jej zagubienie, tęsknota za dawną sobą i potrzeba zmian wybrzmiewają niezwykle mocno.
Wyjazd na Sardynię staje się dla niej czymś więcej niż podróżą. To próba odnalezienia własnego głosu, odpowiedzi na pytanie, czego naprawdę chce i czy można na nowo odbudować relację, która przez lata zaczęła się kruszyć.
Mimo trudnych tematów ta historia nie jest przygnębiająca. Obok smutku i refleksji pojawia się humor, ciepło i nadzieja. To właśnie one sprawiają, że po zamknięciu książki zostaje z czytelnikiem coś więcej niż tylko wzruszenie.
„Wróć przed zmrokiem” to opowieść o miłości, która dojrzewa, zmienia się i każdego dnia wymaga świadomego wyboru drugiego człowieka. O relacjach, które potrzebują rozmowy. O kobietach, które uczą się stawiać siebie na pierwszym miejscu. I o tym, że nigdy nie jest za późno, by zawalczyć o własne szczęście.
To książka, w której wiele osób odnajdzie cząstkę siebie – swoich lęków, marzeń i pragnień.
Polecam ją nie tylko kobietom. Myślę, że wielu mężczyzn również mogłoby odnaleźć w niej ważną lekcję o uważności i bliskości.
💚„WRÓĆ PRZED ZMROKIEM” to nie jest typowy i banalny romans, w którym rutyna zaczyna niszczyć wieloletnie uczucie małżonków. Ta historia jest przestrogą i nauką przed tym, że będąc obok siebie przez wiele lat, nie wolno przestać się starać o siebie. Trzeba nadal się dostrzegać i cieszyć się z każdego dnia, ponieważ jedno słowo, niewypowiedziane myśli oraz niedopowiedzenia mogą zniszczyć nawet największe uczucie.
💚 Historia jest życiową opowieścią o tym, że można pogubić się w codzienności, zmaganiach dnia codziennego i rosnących obowiązkach, jakie szykuje nam życie. Wszystko inne staje się ważniejsze niż mąż/żona. A później jest równia pochyła do tego, że zaczyna się oddalać od siebie i być współlokatorami, a nie małżonkami. Bohaterowie zaczynają błądzić, będąc obok siebie. Brak szczerej rozmowy i czasu dla siebie wzbudza złość i rozgoryczenie. Nie mogę żadnego z nich potępić i pouczyć, ponieważ każde z nich ma swoje „grzeszki”, lecz oboje uciekają poza relacje, nie walcząc, a poddają się walkowerem… Historia ściska serce i umysł, a każda ich zła decyzja rani serce czytelnika i ich samych.
💚 Autorka stworzyła prawdziwą i bardzo realistyczną historię o bohaterach, których rutyna i codzienność pochłonęła. Zapomnieli o sobie i tym, że uczucie trzeba pielęgnować i nie pozwolić wypalić namiętności, mimo przeżytych lat i zmęczenia.
💚 Kolejna cudowna opowieść autorki, która uczy i jest przestrogą dla małżeństw i związków z długoletnim stażem. Nie warto uczyć się na błędach, warto unikać ich i nie pozwolić stracić siebie.
💚 Kocham tę historię i bardzo polecam — czytajcie 🤌🏻🤌🏻
Czy można obudzić miłość, która przez lata przykryła się warstwą codzienności, obowiązków i niewypowiedzianych słów?
Katarzyna Fiołek to autorka, którą śledzę od samego jej debiutu. Już po pierwszej przeczytanej książce wiedziałam, że znalazłam pisarkę, której kolejnych premier nie będę chciała przegapić. To autorka, która ma niezwykły dar opowiadania o zwykłych ludziach i problemach, które mogą dotknąć każdego z nas. Robi to z ogromną wrażliwością, empatią i autentycznością, dzięki czemu jej historie nie tylko się czyta, ale przede wszystkim przeżywa.
„Wróć przed zmrokiem” jest drugim tomem cyklu „Druga połowa”, jednak bez najmniejszego problemu można rozpocząć przygodę właśnie od tej części. To zamknięta i niezależna opowieść, skupiona na losach Basi i Tomka – małżeństwa, które zna się niemal całe życie. Kiedyś byli nierozłączni, pełni marzeń i przekonani, że razem pokonają każdą przeszkodę. Dziś, po dwudziestu dwóch latach małżeństwa, ich relacja wygląda zupełnie inaczej. Córka wyfrunęła z domu, a w miejsce rozmów, bliskości i wspólnych chwil pojawiła się cisza. Taka cicha, niewidoczna dla innych pustka, która potrafi zaboleć bardziej niż najgłośniejsza kłótnia.
Bardzo poruszył mnie sposób, w jaki autorka ukazała syndrom pustego gniazda. Basia przez lata była przede wszystkim żoną i matką. Gdy codzienne obowiązki przestają wypełniać jej dzień, zaczyna zadawać sobie pytania, których wcześniej nie miała czasu usłyszeć. Kim właściwie jest? Czego pragnie? Czy jeszcze potrafi być szczęśliwa? Jej wewnętrzna przemiana okazała się dla mnie jednym z najciekawszych elementów tej historii.
Szczególnie zainteresowały mnie momenty, gdy bohaterka postanawia zawalczyć o siebie. Marszobiegi, zmiana fryzury czy spontaniczna decyzja o wyjeździe na Sardynię wydają się drobnymi krokami, ale za każdym z nich kryje się coś znacznie większego... potrzeba odzyskania własnego głosu. Czy taki wyjazd może zmienić życie? Czy kilka tygodni z dala od codzienności pozwoli dostrzec to, czego nie widać na co dzień? A może niektóre prawdy najłatwiej usłyszeć właśnie wtedy, gdy wokół zapada cisza?
Nie mniej interesującą postacią jest Tomek. To bohater, którego łatwo ocenić, ale trudniej zrozumieć. Ucieka w pracę, zamyka emocje głęboko w sobie i wydaje się nie zauważać, że jego małżeństwo powoli wymyka mu się z rąk. Autorka pokazuje jednak, że za takim zachowaniem również kryją się lęki, bezradność i zagubienie. Dzięki temu żadna ze stron nie jest tu jednoznacznie dobra ani zła.
Ogromnym atutem książki są rozdziały rozgrywające się na Sardynii. Czułam słońce na skórze, niemal widziałam błękit morza i słyszałam gwar włoskich uliczek. Ten kontrast pomiędzy duszną codziennością a przestrzenią pełną światła i wolności został przedstawiony niezwykle obrazowo. To właśnie tam Basia zaczyna dostrzegać, że życie po czterdziestce wcale nie musi oznaczać rezygnacji z marzeń.
Warto wspomnieć, że podczas lektury towarzyszyło mi wzruszenie, niepokój, nadzieja, a momentami nawet frustracja i smutek. Były chwile skłaniające do refleksji nad własnymi relacjami, ale też takie, które przynosiły ukojenie i wiarę, że nigdy nie jest za późno na zmiany.
Katarzyna Fiołek stworzyła dojrzałą, mądrą i niezwykle prawdziwą opowieść o miłości, która nie przypomina bajki, lecz prawdziwe życie, pełne blizn, błędów, tęsknot i prób odnalezienia siebie na nowo.
Najmocniej urzekła mnie autentyczność tej historii. Brak tutaj sztucznych dramatów i przesłodzonych rozwiązań. Są za to emocje, które wydają się znajome, bohaterowie z krwi i kości oraz problemy, o których rzadko mówi się głośno. To książka pokazująca, że druga połowa życia może być równie piękna i pełna możliwości jak pierwsza.
Jeśli lubicie powieści obyczajowe skłaniające do refleksji, opowiadające o dojrzałych relacjach, poszukiwaniu własnej tożsamości i odwadze do zmian, koniecznie sięgnijcie po „Wróć przed zmrokiem”. To historia, która porusza czułe struny, daje do myślenia i przypomina, że czasem najważniejsza podróż prowadzi nie przez setki kilometrów, lecz w głąb samego siebie.
Tomek i Basia poznali się jeszcze jako nastolatkowie. Po 22 latach małżeństwa znajdują się w punkcie wyjścia. Mimo że mają dorosłą już córkę i wszystko co potrzebne, w ich małżeństwie nie dzieje się dobrze, a Tomek zawiódł i zranił Basię. Gdy córka wyfrunęła z rodzinnego domu, kobieta poczuła pustkę, praca spowszedniała, dom już tak nie zachwycał, ma 46 lat, nadwagę i dotknęło ją ogólne „niechciejstwo”, co stało się problemem. Wszystko, co kiedyś sprawiało radość, teraz wydawało się pozbawione sensu. Tomek coraz dłużej zostaje w pracy. Za namową starszej pani Krysi Basia postanawia zrobić coś tylko dla siebie - wyjechać na urlop na Sardynię. Dodajmy urlop od rzeczywistości w towarzystwie przyjaciółki Alicji.
Czy podróż na Sardynię okaże się lekiem na bolączki Basi? Czy znajdzie tam to, czego szukała? Czy wręcz przeciwnie - doceni to, co już ma? Jak rozłąkę odczuje Tomek? Czy będzie tęsknił za Basią i do jakich przemyśleń skłoni go „odpoczynek” od żony?
Jeśli szukacie powieści o życiu, a szczególnie o życiu kobiety w średnim wieku, o małżeństwie i wypaleniu, o tęsknocie i o trudnych wyborach, o toksycznych rodzicach, ale również o poszukiwaniu samej siebie, a to wszystko okraszone poczuciem humoru, ta powieść na pewno Was zaciekawi. Z ogromną nostalgią czytałam również wspominki Basi i Tomka z 1997 roku, który i ja dobrze pamiętam (MTV, pierwsze reality show, kasety VHS, gazety Bravo czy Popcorn, plakaty na ścianach đ). Podobało mi się to, że wydarzenia i odczucia poznajemy z perspektywy dwóch stron-Basi i Tomka.
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością tej Autorki, ale niezwykle udane. Z pewnością sięgnę po kolejne powieści.
A na koniec zostawię Was z dwoma cytatami z powieści.
„Ludzie już tak mają, że zawsze chcą mieć to, czego nie mają, czego nie mogą mieć”.
„Bo miłość odnaleziona w gruzach jest cenniejsza niż ta, która nigdy nie zaznała burzy”.
Gorąco polecam.