
Ludzie dzwoniący pod numer Ostatniego Przystanku potrzebują nadziei. Potrzebują zapewnienia, że mają po co żyć. Ale niektórzy z nich trafiają do Laury. Laura nie chce, żeby mieli nadzieję. Chce, żeby umarli. Laura Morris nie miała łatwego życia. Teraz znajduje się u progu czterdziestki, niespokojna i rozgniewana, a ukojenie przynoszą jej jedynie rozmowy z ludźmi, którzy mają gorzej niż ona. I dobrze wie, jak utrzymać ten stan… Ale teraz ktoś ją przejrzał – Ryan, którego świat rozpadł się, gdy jego ciężarna żona odebrała sobie życie, trzymając się za ręce z nieznajomym mężczyzną. Kim był ten człowiek i dlaczego zdecydowali się umrzeć razem? Ryan jest bliski odkrycia mrocznej prawdy, ale nie ma pojęcia, do jakich desperackich czynów gotowa jest posunąć się Laura...
Tytuł oryginalny: Good Samaritan
Tłumaczenie: Elżbieta Pawlik
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwo Poznańskie sp. z o. o, Fredry 8, 61-701 Poznań (PL), numer telefonu: 61 853 99 10, adres e-mail: sekretariat@wydawnictwopoznanskie.pl
| Autor | John Marrs |
| Wydawnictwo | Czwarta Strona |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 496 |
| Format | 13.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-68800-30-2 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788368800302 |
| Wymiary | 135 x 205 mm |
| Data premiery | 2026.05.14 |
| Data pojawienia się | 2026.05.04 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 573 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 24 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Bardzo żałuję braku jednej umiejętności w sobie — nie potrafię czytać książek napisanych w języku angielskim. Wówczas miałabym szansę zmierzyć się ze wszystkimi powieściami autora. Tekstów nieprzetłumaczonych jest jeszcze 10, ale mam ogromną nadzieję, że ktoś się nimi zajmie.
John Marrs serwuje nam mieszanki gatunkowe w najczystszej postaci. Stosuje też manewr, dzięki któremu mógłby sobie podać rękę z naszym polskim ideałem, czyli z Marcelem Mossem. „Dobra Samarytanka”, jak i reszta opowieści, to książki, których istota zbudowana jest na zakończeniu. To końcowa część tekstu ma nas najbardziej zdumiewać, wbijać w fotel, zupełnie zniszczyć nasze dotychczasowe domysły. Warto więc przeczytać całość, gdyż nie będzie to zmarnowany czas.
Podczas czytania książek Johna Marrsa ważna jest jeszcze jedna, kluczowa wręcz zasada i dlatego chętnie zaapeluję do ciekawskich czytelników lub też nowych fanów pisarza — po zakupie czy wypożyczeniu powieści nie wolno jej wertować, nie wolno czytać końcowych dialogów. W ten sposób odbieramy sobie przyjemność czytania — obiecuję, że wszystko przyjdzie w swoim czasie i będzie nie lada gratką. Myślisz, drogi odbiorco, że już, już znasz rozwiązanie głównego wątku? Wiedz zatem, że autor lubi wystawiać naszą cierpliwość na próbę. Jednym zdaniem potrafi on zmienić dosłownie wszystko i tym samym czytelnik któryś raz z rzędu chce koniecznie poznać zakończenie. Oby twórczość Johna Marrsa zawsze była tak mocno niejednoznaczna, bo właśnie tę cechę lubię w nim najbardziej.
Na „Dobrą Samarytankę” czekałam bardzo długo. Nie, nie leżała ona na tak zwanym stosie wstydu. Nie mogłam jej po prostu wypożyczyć, gdyż zainteresowanie powieściami akurat tego pisarza jest przeogromne. Trudno się dziwić — John Marrs jest zapewne mistrzem w swoim zawodzie. Czy i tym razem nie uwierzymy, jak bardzo mroczna potrafi być ludzka natura? Owszem, na dodatek tytuł jest niezwykle mylący. W pierwszej chwili wyobrażamy sobie kogoś w rodzaju wolontariusza, czyli osoby, która bez wynagrodzenia finansowego pomaga potrzebującym. Tymczasem pisarz, po raz kolejny, świetnie udowadnia, że człowiek potrafi być niebezpiecznym wilkiem w łagodnej, owczej skórze…
Dlaczego czujemy się lepiej, gdy komuś z naszego otoczenia powodzi się gorzej? To smutne, ale niezwykle prawdziwe i wielokrotnie potwierdzone przez trudy życia. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie skorzystał z poczucia pozornej wyższości… W fikcyjnej opowieści Johna Marrsa tak właśnie zachowuje się Laura — kobieta obsługująca pomocniczą linię telefoniczną o nazwie Ostatni Przystanek. Bohaterka ma pomagać ludziom stanąć na nogi, przynajmniej w aspekcie psychologicznym, a tymczasem depcze ich jak robaki. Dlaczego to robi? Do czego jest w stanie się posunąć jako matka i żona? No i najważniejsze — dlaczego fałszywą wolontariuszkę przejrzał zdruzgotany Ryan? Po szczegóły zapraszam do lektury. Dzieje się w niej naprawdę wiele — jest bardzo specyficzna i lepiej samemu po nią sięgnąć. Ja nie żałuję, że to zrobiłam. Powiem tylko, że działanie Laury nie jest przypadkowe, a wieloletnie zamiłowanie do tekstów pisanych nauczyło mnie, by od razu kogoś nie oceniać.
Autor każe nam też przemyśleć kilka ważnych kwestii — czym jest obsesja i do czego doprowadza konkretną osobę? Czy naprawdę znamy osobę, z którą mieszkamy, jemy wspólnie posiłki, dzielimy łoże? Czy postawa typu oko za oko, ząb za ząb pomoże rozwiązać życiowe problemy? Są to kwestie do indywidualnych rozważań — każdy z nas jest przecież inny i wyznaje inne zasady rodzinne.
Lektura „Dobrej Samarytanki” uzmysłowiła mi coś bardzo istotnego. Jeśli odbiorca zabiera się za czytanie jakiejkolwiek opowieści, to nie może zrażać się kiepskim początkiem. Warto jeszcze chwilę poczekać na rozwój wydarzeń, bo inaczej można stracić coś bardzo ciekawego. Nie inaczej było w przypadku historii zaproponowanej przez Johna Marrsa. Autor podzielił powieść na 3 części — część pierwszą oceniłam dość nisko — była dla mnie zbyt mdła i najzwyczajniej w świecie nic ciekawego się nie działo. Za to dalsza treść to już zupełnie inna bajka. To majstersztyk emocji. Fabuła wciągnęła mnie tak intensywnie, że dosłownie zjadłam ją w jeden dzień. Była tak smakowita, jak danie podane w najlepszej restauracji z Gwiazdką Michelin w komplecie. Nic dodać, nic ująć. Brawo!
Co tu dużo mówić? Czekam na kolejne dzieło pisarza, Wam też radzę tak uczynić.
Czasami sobie myślę, że może nie powinnam tak piać z zachwytu nad marrsowymi thrillerami, bo czy ktoś mi uwierzy, że autor może być aż tak kapitalny? Cóż, musicie, bo ja w jego twórczości wad nie widzę ;) W "Dobrej samarytance" po raz kolejny udowodnił, że doskonale wie, jak wejść czytelnikowi do głowy, rozsiąść się tam wygodnie i urządzić mroczną imprezkę.
Punkt wyjścia tej historii jest wręcz genialny w swojej prostocie: telefon zaufania. Czyli miejsce, które powinno kojarzyć się z pomocą, bezpieczeństwem i ratowaniem ludzi w kryzysie. Cóż, nie na zmianie Laury. Laura to kobieta inteligentna, opanowana i przy tym absolutnie przerażająca. Bo Laura nie odbiera telefonów po to, by kogokolwiek ratować. I to jest tak diaboliczny pomysł zarówno na fabułę, jak i na samą bohaterkę, że naprawdę: CZAPKI Z GŁÓW!
Dzięki postaci Laury, Marrs świetnie bawi się moralnością czytelnika. Bo choć od początku wiemy, że główna bohaterka robi rzeczy potworne, autor prowadzi historię w taki sposób, że chwilami łapiesz się na tym, że naprawdę chcesz poznać jej punkt widzenia i odkryć, co sprawiło, że jest TAKA.
Miłośników zwrotów akcji uspokajam - John Marrs w "Samarytance" potrafi rzucić plot twistem prosto w twarz! Dodajmy do tego ciągłe napięcie, rewelacyjny klimat i permanentne poczucie dyskomfortu - ta książka momentami jest wręcz absurdalnie niewygodna emocjonalnie.
Dla mnie była to jedna z najłatwiej przyznanych ocen 5/5. Historia mroczna, uzależniająca, pokręcona. Historia, która sprawa, że zaczynasz tracić wiarę w ludzkość. Chyba już jasne jest, że polecam. POLECAM BARDZO!