
Jest jak w piosence: kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością. Oboje na życiowym zakręcie, potrzebują wsparcia i bliskości jak nigdy wcześniej. Czy będą umieli znaleźć je w sobie nawzajem?
Ania Turska ma trudny okres w życiu. Zamierza na dobre uwolnić się od męża, domowego tyrana. Za nią już wyprowadzka z domu i złożenie pozwu rozwodowego, teraz czas na uporządkowanie reszty spraw. Powinna wreszcie sprzedać domek letniskowy, który odziedziczyła po ojcu. Gdy przyjeżdża do Jantaru, aby zrobić zdjęcia, zastaje tam Adama, bezdomnego, który znalazł tu schronienie na nadchodzącą jesień i zimę. Nieoczekiwanie nawiązuje się między nimi nić porozumienia. Ta znajomość to czyste szaleństwo. A jednak czują się w swoim towarzystwie tak dobrze, że tylko szaleństwem byłoby nie spróbować. Jedno tylko martwi Anię: Adam zdaje się skrywać jakiś mroczny sekret...
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o, ul. Marszałkowska 116/122, 00-017 Warszawa (PL), adres e-mail: bok@gwfoksal.pl
| Autor | Tomasz Betcher |
| Wydawnictwo | W.A.B. / GW Foksal |
| Rok wydania | 2019 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 352 |
| Format | 13.5 x 20.2 cm |
| Numer ISBN | 978-83-280-6253-5 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788328062535 |
| Waga | 328 g |
| Wymiary | 135 x 202 x 23 mm |
| Data premiery | 2019.02.13 |
| Data pojawienia się | 2018.12.03 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Romans? Zwykle mówię, nie dziękuję. Ale moja kuzynka dostarcza mi wiele książek obyczajowych, gdzie zagmatwane historie miłosne występują.
Ta pozycja od razu mnie zaintrygowała. Domyślacie się dlaczego? Napisał ją mężczyzna. Próbuje sobie przypomnieć czy kiedykolwiek czytałam książkę typowo kobiecą, napisaną przez mężczyznę. Jak tylko zaczęłam czytać, od razu porwała mnie ta historia.
„Jak w piosence: kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością. Oboje na życiowym zakręcie. Ania ma trudny okres w życiu. Próbuje uwolnić się od męża tyrana. Już wyprowadziła się z domu i złożyła pozew rozwodowy. Teraz nadszedł czas na uporządkowanie pozostałych spraw. Postanawia sprzedać domek letniskowy nad morzem, który odziedziczyła po ojcu. Gdy przyjeżdża na miejsce, zastaje tam Adama, bezdomnego, który znalazł tu schronienie. Nieoczekiwanie nawiązują między sobą nić porozumienia. Dla obydwojga ta znajomość to czyste szaleństwo, ale obydwoje potrzebują wsparcia. Jak skończy się tak opowieść, polecam przekonać się samemu.
Po tej lekturze przekonałam się, że mężczyzna potrafi pisać o miłości. Czasem pięknej, czasem bolesnej, ale najprawdziwszej. Tomasz Betcher, tego dokonał. Brawo.
Typowa powieść obyczajowa napisana przez mężczyznę? I to w dodatku w Polsce? Wydaje się nieprawdopodobne, a jednak na rynku pojawiła się książka autorstwa Tomasza Betchera „Tam gdzie jesteś” i na tyle mnie zaintrygowała, że postanowiłam ją przeczytać.
Akcja powieści rozgrywa się nad naszym morzem i kręci się dookoła Anny, kobiety, która próbuje odejść od męża – wpływowego lecz znęcającego się nad nią psychicznie mężczyzny oraz Adama, bezdomnego, który znalazł się na samym dnie.
Adam postanawia spędzić zimę w miejscowości Jantar, gdzie poza sezonem nie ma prawie nikogo. Włamuje się do domu Anny, a zbieg okoliczności splącze ich drogi.
Czy nić porozumienia, która się pomiędzy nimi nawiąże okaże się czymś więcej?
Zacznę od tego, że jak ognia unikam powieści obyczajowych pisanych przez naszych rodzimych autorów i osadzonych w polskich realiach. W przeszłości dość mocno się sparzyłam i darowałam sobie dalsze próby.
Ale mam takie postanowienie czytelnicze na rok 2019, że przeczytam trzy powieści obyczajowe naszych autorek/autorów i gdy fabuła tejże książki mnie zaciekawiła, powiedziałam sobie „to jest ta książka! Próbuję”
Akcja powieści jest bardzo wartka od samego początku. Autor przedstawia nam parę głównych bohaterów i to na nich w całości się koncentruje.
Narracja jest trzecioosobowa, więc znamy pełen przekrój wydarzeń, nic nam nie umyka.
Autor bardzo zgrabnie kreśli swoich bohaterów, ich charaktery, tajemnice, przeszłość i teraźniejszość.
Prócz wątku obyczajowego porusza bardzo ważny problem, jakim jest bezdomność. Pokazuje, że nie wszystko jest takie jakim się na pierwszy rzut oka wydaje, że nie każdy bezdomny to alkoholik i życiowy nierób. Ukazuje jak bardzo życie potrafi być okrutne i jak tragedia może zepchnąć człowieka na samo dno.
Pokazuje również obojętność społeczeństwa wobec bezdomnych i jak często lubimy wrzucać wszystkich „do jednego worka”.
Autor pisze całkiem zgrabnie, ma lekki i przyjemny styl, a co za tym idzie, powieść czytało mi się dobrze i wyjątkowo szybko.
Byłam ciekawa jaką tajemnicę skrywa Adam, jak potoczą się sprawy Anny z jej mężem. Czy kobiecie uda się stanąć na nogi, a Adamowi odzyskać swoje życie.
Wszystko to ciekawiło mnie do tego stopnia, że książkę ciężko było mi odłożyć.
Wciągnęłam się w historię Adama i Anny i dałam jej porwać.
Książkę oceniam jako całkiem dobrą, a historie opowiedziana przez autora jako naprawdę wciągającą. Temat bezdomności i tego jak ciężko jest takim ludziom wrócić do społeczeństwa i odnaleźć się w „normalnej” rzeczywistości został wg mnie potraktowany przez autora z należytym zaangażowaniem i uwagą.
Do tego ten w sumie ciężki temat został osłodzony nutą romansu, który w nienachalny sposób pokazuje, że życie jest pełne niespodzianek i nigdy nie należy tracić nadziei.
„Tam gdzie jesteś” to książka o winie i odkupieniu, o wybaczeniu sobie i daniu sobie szansy. To wreszcie historia miłości, dojrzałej, prawdziwej i takiej na zawsze.
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tą powieścią i chętnie sięgnę po kolejne książki autora.
"Tam gdzie jesteś" to książka o miłości, ale nie takiej gdzie tchu brakuje, motyle w brzuchu latają, a myśli krążące w głowie nie pozwalają po nocach spać. To książka o miłości dojrzałej, miłości rodzącej się nie z namiętności, a z przyjaźni, z potrzeby bliskości i przede wszystkim zrozumienia. Tak, ta książka to przede wszystkim lektura o zrozumieniu dla drugiego człowieka i nie osądzaniu go na postawie kilku iluzorycznych informacji. Książka o tym, że każdemu świat może się zawalić, a odporność psychiczna na trudne wydarzenia u każdego bywa inna. Jednak zrozumienie i miłość potrafią zmienić wszystko. To książka, która także pokazuje jak często ludzie nie doceniają tego co już mają, w pogoni za czymś lepszym... tylko po co...?
Pamiętajcie 'lepsze' jest wrogiem 'dobrego', a przecież to co dobre wcale nie jest złe... nieprawdaż?
•
Cytat:
✒"- Miarą człowieczeństwa jest to, ile człowieka potrafisz dostrzec w drugim człowieku."
Co sprawia, że ludzie zaczynają czuć do siebie sympatię? Wyłącznie podobieństwa? A może różnice? Czasem wystarczy podać pomocną dłoń, gdy drugiej osobie wydaje się, iż została kompletnie sama na tym świecie. Wystarczy zainteresować się czyimś losem…
Jakoś się utarło, że na naszym rodzimym rynku literackim książkami obyczajowymi zajmują się przede wszystkim kobiety. Oczywiście, mamy Wiśniewskiego, ale ciężko skojarzyć więcej nazwisk, prawda? A szkoda, bo ogromnym mitem są te historie o braku wrażliwości u mężczyzn, czego dowodzi debiutancka powieść Tomasza Betchera. Pedagog, socjoterapeuta, który od dawna pragnął realizować się również jako pisarz. Postanowiłam dać jego twórczości szansę, gdyż bardzo lubię obserwować czyjąś drogę od samego początku, rozwój kariery. Już po skończonej lekturze stwierdzam — trzymam kciuki za tego autora i żywię wielką nadzieję, iż wkrótce ukażą się kolejne książki. Jednocześnie rozumiem negatywne opinie na temat pisarstwa Betchera, choć do kilku zarzutów chciałabym się ustosunkować w późniejszych akapitach. Ze swojej strony mam konkretny, może czepialski, a jest nim brak przecinka w tytule. Nic nie poradzę na moje umiłowanie interpunkcji!
To niewątpliwie ładna historia. Trochę bajkowa, owszem, czytałam recenzje krytykujące odrealnienie fabuły. Ja natomiast uważam, iż tego typu okoliczności są rzadkie, ale zdarzają się. Na pierwszy rzut oka: atrakcyjna kobieta, elegancka, na poziomie, a przy niej bezdomny mężczyzna, odstręczający swoim wyglądem. Jak w ogóle może między nimi zaiskrzyć? I tutaj w grę wchodzą uczucia. Naturalnie, początkowo ciężko takie coś sobie wyobrazić, chociaż sama potrafię, bo na własne oczy widziałam podobne związki. Cóż, życie bywa romantyczne, a jeszcze lepiej, gdy sięgniemy po wzruszającą książkę, zwłaszcza w sytuacji, jeśli tracimy wiarę w dobro oraz zaufanie.
Powieść wciąga, autora posiada niezwykle lekkie pióro, kolejne zdania czyta się bardzo szybko. Osoby poszukujące ostrych zwrotów akcji będą rozczarowane, ta płynie całkiem spokojnie, pozwalając na zadumanie nad konkretnymi fragmentami. Łatwo domyślić się zakończenia, lecz narracja została poprowadzona w taki sposób, że trudno się znudzić, mimo przewidywalności. Na wielkie uznanie zasługuje podejście Betchera do tematu bezdomności, przedstawionego wnikliwie, rozsądnie, bez wzbudzania niezdrowej ciekawości. To chyba najmocniejszy punkt całości, aż chciałoby się zrobić z tego reportaż, byłby zdecydowanie interesującym materiałem.
Głównych bohaterów stworzono z dbałością, powodują mieszane emocje, ponieważ są po prostu ludzcy, posiadają wady, a ich decyzje nie zawsze wydają się sensowne. Popełniają błędy, starają się je naprawiać, a dialogi przekazują sporo mądrości życiowej. Za Adamem ciągnie się trudna przeszłość, a Anna ciągle jest niepewna swojej przyszłości. Z rozwojem akcji poznajemy poplątane losy mężczyzny, zdając sobie sprawę z faktu, iż bezdomność ma jakąś przyczynę. Banalne, a wymagające przemyślenia, bo zrozumienie oczywistości nadchodzi dopiero po pewnym czasie. Fabuła skupia się też na skomplikowanych relacjach rodzinnych. Wielowarstwowa historia, choć powierzchownie może robić wrażenie wypełnionej frazesami, dlatego proszę się nie zniechęcać!
Autor powinien być zadowolony ze swego debiutu. Mamy do czynienia z pozycją przyjemną w odbiorze, ciepłą i wzruszającą. Polubiłam bohaterów, a mój egzemplarz powędruje dalej, ponieważ znam dużo osób przepadających za literaturą, która wzbudza w czytelniku nadzieję, potrafi wycisnąć kilka łez, również wywołać uśmiech. Z kart książki bije cała gama emocji, warto je wpuścić do życia, zwłaszcza teraz, gdy jeszcze oczekujemy na wiosnę. Niechaj publikacja Tomasza Betchera osłodzi nam wypatrywanie odbijających się w morzu słonecznych promieni…