
Głęboko poruszająca powieść o dorastaniu, zmaganiu się z własnymi demonami i przeszłością, która nie daje o sobie zapomnieć.
Niespełna siedemnastoletnia Felicja wydaje się być zwykłą nastolatką. Lubiana, sympatyczna, jedna z lepszych uczennic. Na pozór jej życie jest idealne. Z powodu zbiegu okoliczności poznaje wybuchowego i zbuntowanego syna dyrektora – Nikodema, który nie chce podporządkować się panującym zasadom. Mimo że zupełnie różni, coś ich jednak łączy. Oboje skrywają bolesne tajemnice, które niszczą ich od środka.
Karolina Klimkiewicz przedstawia świat, który jest tuż obok, i w emocjonalny sposób ukazuje jego realia.
W ciemności poza bólem i cierpieniem jest również nadzieja, a najwięcej prawdy jest ukryte w ciszy...
„Książka Karoliny Klimkiewicz, to niezwykle wartościowa powieść o młodzieży, która może być inspirująca dla odbiorcy w każdym wieku. Ukryte w ciszy wprost opowiada o zaburzeniach psychicznych, borderline, trudnościach życia codziennego, problemach w kontaktach społecznych i tym, w jaki sposób można sobie próbować z nimi radzić, to kopalnia wiedzy o życiu, także tym wewnętrznym nastolatków. Polecam” – Monika Kotlarek, autorka Borderline, czyli jedną nogą nad przepaścią
„Uśmiech tylko maskuje smutek, a prawda nigdy nie może wyjść na jaw. To książka o dlaczego każdego z nas. Klimkiewicz ukryła tu ogrom emocji: smutek, strach, potrzebę bycia sobą i równocześnie walkę o siebie. Ciężar jaki spoczywa na barkach bohaterów jest przygniatający, wyniszczający i może okazać się zbyt duży. Czy wystarczy kamerton by zmienić wszystko? Ukryte w ciszy to książka nie tylko dla nastolatków. Zmusi Cię do przemyśleń, wyciśnie łzy, ale być może także ukoi...” – Poligon Domowy, Katarzyna Bieńkowska
„Ukryte w ciszy to poruszająca historia młodych ludzi, którzy mimo tak młodego wieku już zmagają się z przeciwnościami losu. To opowieść pełna bólu i smutku. Ukazuje jak kruche jest życie i jak niewiele trzeba by poddać się w tej codziennej walce o normalność. Każdy pragnie miłości i szczęścia, ale nie każdemu jest to dane” – Karolina Wójciak, autorka książki Koszmar
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: WYDAWNICTWO PAPIEROWY KSIĘŻYC S.C., ul. KOSSAKA 2, 76-200 Słupsk (PL), adres e-mail: wydawnictwo@papierowyksiezyc.pl
| Autor | Karolina Klimkiewicz |
| Wydawnictwo | Szósty Zmysł |
| Rok wydania | 2021 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Format | 14.5 x 20.5 cm |
| Numer ISBN | 978-83-66737-25-9 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788366737259 |
| Data premiery | 2021.08.25 |
| Data pojawienia się | 2021.08.10 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Trudności natury wewnętrznej, jakie nas często spotykają mogą okazać się chwilowe albo długotrwałe. W drugim przypadku prawdopodobnie musi nam ktoś pomóc w walce o lepszą przyszłość, bo sami raczej nie damy rady, zwłaszcza jeśli przeżywamy jakąś traumę lub ból wywołany stratą kogoś bliskiego lub innym tragicznym zdarzeniem. Ważne abyśmy mieli dla kogo żyć i czuli się potrzebni, to wtedy będzie dużo łatwiej zawalczyć o nas samych.
Zarys fabuły
W książce spotykamy Felicję, nastolatkę, która opiekuje się młodszą siostrą i schorowaną babcią. Rodzice bohaterki zginęli w wypadku samochodowym, a dziadek zmarł kilka lat później i od tego momentu babcia zaczęła podupadać na zdrowiu. Cała sytuacja utrzymywana jest w tajemnicy, aby dziewczyny nie trafiły do domu dziecka, toteż Felicja pomimo wielkiego trudu, uczy się, pracuje i zajmuje się domem, by wytrwać ponad rok do pełnoletności i objąć prawną opieką siostrę. Dziewczyna pewnego razu spotyka na swej drodze Nikodema, który jest synem dyrektora szkoły do której uczęszcza. Jak się okazuje chłopak, jako jedyny dostrzega w niej prawdziwe uczucia, które w niej są ukryte pod maską pozornego szczęścia przywdziewaną przez nią wśród znajomych. Udaje mu się to dlatego, że sam przeżywa stratę swojej mamy, która odebrała sobie życie. Jak potoczą się relacje młodych bohaterów? Co stanie się z siostrami i ich babcią? Jaka przyszłość czeka Felicję i jej siostrę? O tym w książce „Ukryte w ciszy” autorstwa Karoliny Klimkiewicz.
Problem wewnątrz
Autorka pokusiła się o ciekawy temat swej książki, a mianowicie problemy wewnętrzne młodych ludzi okrutnie doświadczonych przez los. O ile Felicja dała radę sama ze wszystkim się jakoś uporać, to Nikodem potrzebował pomocy specjalistów. Niestety bohater przez dłuższy czas nie widział potrzeby, by się ratować, a jedynym „dlaczego” jeszcze nie odebrał sobie życia, była jego młodsza siostra. To jej obiecał, że nie odejdzie tak jak ich mama. Dopiero poznanie Felicji odmieniło jego życie. Wśród nas jest tylu wspaniałych ludzi, którzy zakładają na siebie maski kogoś kim nie są tylko po to, by pasować do otoczenia. Niestety mało kto w nich dostrzega prawdziwe uczucia przez, co często bywa tak, że nagle z wielkim zaskoczeniem dowiadujemy się o ich odejściu. Książka mówi nam, jak postępować w życiu wobec innych ludzi. Mamy zwracać na nich uwagę, wspierać, rozmawiać, a nie tylko myśleć o sobie. Możliwe, że w ten sposób, jakoś im ulżymy albo pomożemy w dalszym życiu.
Wsparcie
Po lektorze książki można zauważyć, że wsparcie, które dana osoba otrzymuje ma dużą siłę pod warunkiem, że obie strony za sprawą szczerej rozmowy się rozumieją. Natomiast, jeśli nie ma tej dyskusji lub co gorsza, ktoś udaje to wszelkie działania na rzecz osoby cierpiącej mogą tylko pogorszyć jej sytuację i doprowadzić do tragedii. Każde działanie musi być szczere za zgodą drugiej strony, tak jak to było w przypadku Nikodema, który ze strony Felicji otrzymał zrozumienie i chęć prawdziwego, szczerego wsparcia. W przypadku jego ojca zabrakło wypowiedzenia na głos swych uczuć, co wielokrotnie mogło być blednie interpretowane przez Nikodema. To, co czujemy czasem warto wyrazić słowami, a nie tylko czynami, które dla innych wcale nie muszą wyglądać pozytywnie pomimo, że my tak czujemy.
Podsumowanie
Książkę czytało mi się płynnie, a chęć ujrzenia przyszłości bohaterów, a dokładnie tego, czy im się udało przezwyciężyć trudności, jeszcze bardziej zachęcało mnie do lektury. Pozycja porusza trudne, życiowe tematy, które miejscami mogą wywoływać w odbiorcy smutek, współczucie, a może w jakimś sensie przypomną kogoś z bliskiego otoczenia lub nas samych. Okładka przedstawiające młodych ludzi przedzielonych błyszczącymi niezapominajkami, które pojawiają się w tekście, zdecydowanie oddaje charakter książki i przykuwa wzrok czytelnika. Gorąco polecam książkę wszystkim fanom powieści obyczajowych, które poruszają ważne problemy, tak jak w tym przypadku borderline, samotność, brak zrozumienia i samobójstwo dotyczące młodych ludzi oraz otoczenia w którym żyją.
Trochę się obawiałam, że to będzie kolejna młodzieżówka o niczym. Może dostanę niezrozumienie świata, może jakąś nastoletnią miłość, może konflikt z rodzicami? Ale tutaj jest tego o wiele więcej. Autorka porusza tylko trudne tematy, począwszy od relacji w której to dziecko staje się dorosłym i opiekunem, po walkę o swoje zdrowie psychiczne. I to jest wspaniałe, że udało połączyć tyle elementów w spójną całość, którą czyta się z poczuciem, że to realne życie, tuż obok nas.
Znajomość Felicji i Nikodema jest naturalna, rozwija się w swoim rytmie i czuć, że jest to nastoletnie uczucie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Książka podobała mi się, angażowała mnie dość mocno, ale jest jedno "ale". Brakło mi tu rozwinięcia postaci Nikodema, większego nacisku na jego psychikę, jego problemu z chorobą. Mam wrażenie, że cała sytuacja została złagodzona, przedstawiona jako romantyczna przeszkoda, coś co jest drobną niedogodnością, a nie jak w rzeczywistości - walką, huśtawką nastrojów, ogromnie obciążającą psychicznie chorego i jego najbliższe otoczenie.
Polecam tą książkę każdemu, kto chce przeczytać historię trudną, bolesną, a równocześnie prawdziwą i taką obok nas. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale na pewno nie ostatnie.
"Na tym zdjęciu jestem uśmiechnięta, wesoła, radosna. Nie mogę sobie przypomnieć, w jakich okolicznościach zostało zrobione, ale przecież to nie ulega wątpliwości. Jestem na nim szczęśliwa! A mimo to autor dostrzegł to, co staram się tak skrupulatnie ukryć - przed Damianem, Oliwią, a czasami nawet przed samą sobą. Przestraszoną, zlęknioną, zagubioną, smutną małą dziewczynką, która czuję, że życie wymyka jej się z rąk i lada moment roztrzaska się na posadzce. "
Felicja to z pozoru zwyczajna nastolatka, dobra uczennica, świetna przyjaciółka i kochająca dziewczyna. Na co dzień na jej twarzy gości uśmiech, a dziewczyna sprawia wrażenie wieść idealne życie.
Jednak to tylko maska, którą każdego dnia zakłada by ukryć problemy i trudną codzienność. Pewnego dnia trafia na Nikodema, niepokornego syna dyrektora. Wydawać by się mogło, że są całkowitymi przeciwieństwami, jednak prawda okazuje się zupełnie inna. To dwie pokrewne dusze, które bardzo wiele łączy...
Muszę przyznać, że to najlepsza młodzieżówka jaką do tej pory czytałam! Książka ukazuje życie dwojga zagubionych i skrzywdzonych nastolatków. Młodzieży, która musiała przedwcześnie dorosnąć i zmierzyć się z problemami ponad ich siły. Zarówno Felicję jak i Nikodema życie obarczyło odpowiedzialnością, na którą nie byli jeszcze gotowi. W ich codzienności pojawił się mrok, który odebrał im niewinność, ale także beztroskę i dzieciństwo. Autorka świetnie wykreowała bohaterów. Pokochałam ich od samego początku, okazali się być bardzo odpowiedzialnymi, wrażliwi i bardzo, bardzo dorośli. Człowiek pokiereszowany przez życie ma w sobie dużo więcej empatii, zrozumienia i widzi więcej, a z pewnością nie tylko to co jest na powierzchni, taki człowiek widzi głębiej, zagląda w duszę. Wielkie brawa dla autorki za wplecenie w historię wątku chorób psychicznych, sposobów radzenia sobie z nimi, odbioru przez społeczeństwo, rodzinę. W tej książce nie brakuje emocji, choć dominuje w niej smutek to pojawia się również radość i szczęście. Najważniejsza jest jednak nadzieja, która nie opuszcza naszych bohaterów i jest ich "dlaczego".
"Ukryte w ciszy" to zdecydowanie jedna z tych powieści, jakie obezwładniają już od pierwszej strony i trzymają w swych hipnotyzujących sidłach jeszcze długo po zakończeniu czytania. Głęboka, poruszająca i zniewalająca, a wszystko to dopełnione doskonale nakreślonymi bohaterami, którzy musieli dorosnąć o wiele za szybko!
Już sam wstęp zapowiada, że autorka nie boi się trudnych tematów, a więc czytelnik otrzymuje gwarancję, iż będą się one przewijały przez całą, dotykającą duszy opowieść. Nadaje to historii szczególnie, angażującego, refleksyjnego charakteru. Kolejne sekrety, bolesne doświadczenia bohaterów odkrywane są stopniowo, po to, by w końcu przytłoczyć, rozsypać serce w drobny mak. Z każdą kolejną stroną historia przeszywa jeszcze mocniej, a pisarka gra na czytelniczych emocjach niczym prawdziwy wirtuoz. Bezsprzecznie, po tej lekturze naprawdę ciężko jest się pozbierać i nabrać dystansu.
Nie ma szans na przeszywającą na wskroś historię bez wyjątkowych, pokiereszowanych przez los postaci, z którymi będziemy przeżywać wszystkie rozterki i kolejne przeciwności okrutnego losu. Ogromny, wręcz przytłaczający bagaż doświadczeń ukształtował ich charaktery, wycofał z normalnej codzienności, zamknął serca na zdawać się może niepotrzebne emocje. Na co dzień, będąc pośród znajomych, udają, zdążyli już stworzyć sieć misternych kłamstw, w rzeczywistości są brutalnie poturbowani, samotni, skazani na niezrozumienie i skrajne emocje, z jakimi nie potrafią sobie poradzić. I choć mogliby stać się dla siebie wybawieniem, mogą być również wzajemnym upadkiem...
Język autorki jest nienaganny, cechuje go lekkość, przystępność oraz wyjątkowa sugestywność, dzięki czemu kartki same przelatują przez palce, a czytelnik z zapartym tchem śledzi nakreśloną historię. Wszelkie uczucia są niemal namacalne, obezwładniają, bywają wręcz nie do zniesienia, niestety już nie ma szans, by się od nich uwolnić.
"Ukryte w ciszy" jest chwytającą za serce, nieobliczalną, angażującą historią, która wciąga już od pierwszej strony i trzyma w niemiłosiernym napięciu do samego finału. Doskonale nakreślone postacie, które zbyt szybko musiały stać się dorosłymi, a co gorsza w walce z problemami zostały pozostawione same sobie, mroczne kłamstwa i tajemnice, jakie powracają, by burzyć spokój, kpiący los nieoszczędzający swoich ofiar i rodząca się miłość, przed którą postawiono zbyt wiele przeszkód, a wszystko to nakreślone niesłychanie przyjemnym i ekspresyjnym piórem! Polecam z całego serca.
„Ukryte w ciszy” to historia Nikodema i Felicji. Nastolatków u progu dorosłości. I choć zdawałoby się, że w tym wieku życie jest naprawdę w większości skoncentrowane na typowych dla wieku problemach, to w przypadku tej dwójki jest wręcz odwrotnie.
Jedno i drugie to osoby z ranami na duszy i obolałym sercem. Osoby, które próbują utrzymać się na powierzchni, choć ciężar jaki dźwigają ciągnie ich na dno.
Gdy zaczynałam czytać książkę pani Klimkiewicz, nie miałam większych oczekiwań, tym bardziej, że czas gdy byłam nastolatką jest bardzo odległy. Tym większe było moje – pozytywne oczywiście – zaskoczenie, gdy okazało się, że to wyjątkowo mądra powieść poruszająca niezmiernie ważne i trudne tematy.
Choć powieść napisana jest lekkim i bardzo przystępnym stylem, to skrywa w sobie pokłady emocji, nie tylko tych pozytywnych, ale i tych smutnych, poruszających nas do głębi. Ale co ważne, nie doświadczycie tu przeładowania negatywnymi bodźcami, wszystko jest tu w idealnych proporcjach, świetnie dopasowane, aby pokazać tą historię w sposób poruszający, ale nie miażdżący.
Podobał mi się sposób w jaki autorka kreśli swoich bohaterów, jak odmalowuje ich zmagania z tym co w nich i tym co dookoła nich. Bardzo pięknie i wzruszająco ukazała również to, jak często ludzie chorzy, a zachowujący pozory, są postrzegani przez społeczeństwo. Nie trzeba posiadać widocznych ran, żeby być skrzywdzonym i chorym.
Ta opowieść jest smutna, i to jest fakt. Ale jednocześnie daje nadzieję, pokazuje, że każdy ma szansę na dobre życie, pod warunkiem, że zechce o siebie zawalczyć, że się nie podda i będzie umiał poprosić o pomoc.
Ta książka jest naprawdę ważna i uważam, że powinien ją przeczytać każdy, nie tylko młodzież.
„Ukryte w ciszy” nie jest zwykłą powieścią dla nastolatków, mimo, że w tym wieku są bohaterowie. Jeśli więc spodziewacie się romansu z dramatem w tle, to nie tędy droga. Ta książka to o wiele więcej, to trudna historia poruszająca kwestię chorób psychicznych, a sposób jej przedstawienia sprawia, że bardzo łatwo zapomnieć, że to fikcja.
Skoro od czasów nastoletnich dzieli mnie czasowa przepaść, to czemu sięgnęłam po tą książkę?
Trochę z powodów osobistych.
Przez wiele lat przyjaźniłam się z osobą chorującą na schizofrenie paranoidalną. I była to najwspanialsza i najmądrzejsza osoba jaką poznałam w całym swoim życiu. Widziałam przez wiele lat jej zmagania z chorobą i jej walkę o każdy dzień „normalności”. Spędziłyśmy wiele godzin na rozmowach o jej chorobie i tym jak sobie z nią radzi. I powiem wam, że mimo ostrożnego podejścia do powieści pani Klimkiewicz, jestem pod wrażeniem wrażliwości autorki i tego, jak potrafiła odmalować życie osoby chorej na schorzenie psychiczne.
Jeśli wahacie się przed sięgnięciem po tą książkę, to gorąco zachęcam do jej przeczytania.
To mądra i piękna, choć smutna opowieść i można z niej wynieść naprawdę wiele.
Będziecie się smucić, ale i uśmiechniecie. Będziecie kibicować bohaterom i wierzyć, że im się uda. W końcu – będziecie pod wrażeniem tej opowieści i wierzę, że na długo zostanie ona z wami.
Polecam.
Felicja to dziewczyna, która mogłoby się wydawać ma świetne życie, grupa przyjaciół przystojny chłopak, lubiana w szkole, jedna z najlepszych uczennic, mająca świetne rodzinne życie. Tylko czy na pewno? Za sprawą imprezy, w której bierze udział, poznaje Nikodema, syna dyrektora szkoły, buntownika i niesfornego chłopaka. Różni ich wszystko, jednak gdy się zaczynają bliżej poznawać, te różne wydają się nieistotne. Jakie tajemnice skrywają bohaterowie? Jakie demony nad nimi ciążą? Czy poradzą sobie z wydarzeniami, które na nich spadną?
Matulko Święta! Jaka to była genialna lektura. Moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, a tu wyszła taka miłość, że mi się w głowie nie mieści. Ile emocji ta historia we mnie wywołała, to niesamowite. To książka, która łamie serce na milion różnych sposobów i sprawia, że emocje się z nas wręcz wylewają. No ale dobra, czas przejść do konkretnej opinii, bo będę teraz tylko słodzić, jak ta powieść jest genialna!
Fabuła powieści z opisu może wydawać się banalna. Dwójka bohaterów, z dwóch różnych środowisk, którzy stają się sobie bliscy i przełamują schematy. Otóż nie, to tylko początek powieści, a prawda jest zupełnie inna. Bohaterowie przeżywają w swoim życiu tragedie i muszą się z tym mierzyć każdego dnia. To nie jest lekki, szkolny romans, gdzie słodycz aż razi w oczy. Mamy w niej poruszanych wiele trudnych i bolesnych wątków. Bohaterowie muszą uporać się z wieloma przeciwnościami i "grać" swoje role, na które się nie pisali. Skrywają w sobie ból, strach, niepewność i ogromny pokłady smutku, których inni kompletnie nie dostrzegają i nie reagują. Kilka zdjęć sprawia, że ich życie się zmienia.
Bohaterów pokochałam. Felicja to tak kochana, dobra i zaradna dziewczyna, że ją trzeba poznać. W młodym wieku musiała dorosnąć i zmaga się z wieloma problemami. W jednym momencie musiała przejąć kilka ról naraz. Jest zmuszona podejmować ważne decyzje, które mogą wpłynąć nie tylko na nią. Pomimo tego, dalej potrafi się uśmiechać i widzieć dobro w świecie. Dostrzega więcej niż jej rówieśnicy. Zaś Nikodem przechodzi swoją własną tragedię i codziennie zmaga się z demonami przeszłości. Nie jest rozumiany przez najbliższych, a jego problemy bagatelizowane. On sam buntuje się na wiele rzeczy i nie potrafi poradzić sobie z codziennością. Ma swoją drogę ucieczki, która sprawi, że choć na chwilę zapomina. Nie wie co ze sobą zrobić i jaki obrać cel. Ma wysoką wrażliwość i to sprawia, że trudno mu funkcjonować. Jego historia łapie za serducho i sprawia, że chcemy go przytulić i pomóc.
Stylistycznie ja nie mam co powiedzieć. To jedna, wielka bomba emocjonalna. Przez powieść się płynie, czyta się jednym tchem i nie można oderwać. Zatracamy się w niej i chcemy, by bohaterom się udało. Końcówka to już w ogóle majstersztyk i gdyby nie prolog, który się pojawił, ja chyba popadłabym w depresję, bo tak ta historia nie mogła się zakończyć!
Podsumowując, jeśli szukacie książki, która jest bombą emocjonalną, która wywoła łzy i zachwyci, to idealny tytuł. Po powieść, która wzruszy, wywoła łzy, złość i da iskierkę nadziei. Jeśli podobały się Wam książki, np. Martyny Senator lub Brigid Kemmerer, to w tej też się zakochacie. Ja czytałam "Z ciszy" i "Ukryte w ciszy" i jedna i druga wywołały u mnie podobne emocje. Dlatego dla wrażliwych osób, polecam do lektury zaopatrzyć się w kocyk i cały zapas chusteczek, uwierzcie przyda się! No i na koniec taki dodatkowy aspekt, jak oprawa wizualna, bo to małe dzieło sztuki, a kwiaty, które są tutaj ujęte też nie są ot tak sobie!
Znam kilka powieści autorki, ale tym czym uraczyła nas w ostatniej książce jest niewiarygodnie cudowne i godne podziwu. Uwielbiam jej pióro, ale tutaj każda kartka przepełniona jest takimi emocjami i słowami, że ze wzruszenia ściskało mi krtań a łzy obficie ciekły po policzkach.
Historia jaką tu poznałam jest bardzo rzeczywista, która może przydarzyć się każdemu z nas i na pewno wiele osób niestety to przeżyło. Najgorsze jest to, że pani Klimkiewicz ma rację. Poruszyła bardzo ważne tematy i mnie zawstydziła. Sama zabiegana i pochłonięta swoimi sprawami, często nie mam czasu na rozmowy i zajęcie się w odpowiedni sposób bliskimi i znajomymi. Jeżeli ktoś sam nie poprosi nas o pomoc to ciężko zauważyć, że tego potrzebuje. Przeważnie ukrywa swój ból pod maską i uśmiechem, który ciężko rozszyfrować. Jedną jedyną częścią ciała, która może zdradzić są oczy, bo to w końcu jest zwierciadło duszy.
W tej opowieści głównymi bohaterami są Felicja i Nikodem, nastolatkowie z ogromnym bagażem emocjonalnym. Poznali się przypadkiem i chociaż dzieliło ich prawie wszystko to zbliżyły ich traumatyczne przejścia. Tak poranione dusze są dla siebie oparciem i deską ratunku, gdy psychicznie nie można już więcej znieść a depresja i samobójcze myśli nie są do opanowania.
Co przeżyła ta dwójka? Z jakimi problemami się borykają już w tak młodym wieku? Czy mają szansę na normalne i szczęśliwe życie?
Gorąco zachęcam was do tej lektury, która mnie wciągnęła i wywarła na mnie ogromne wrażenie. To wartościowa powieść, którą powinniśmy przeczytać sami oraz zachęcić nasze pociechy. Z tej historii możemy się wiele nauczyć i zrozumieć jak powinniśmy postępować. Sama autorka pisze zrozumiałe, niczego nie ubarwia i ma fantastyczny styl, który i wam przypadnie do gustu. Ja po lekturze jestem w rozsypce, chodzę zadumana a moja głowa pęka od natłoku myśli. Nie żałuję ani chwili poświęconej czytaniu. Zaledwie 300 stron czyta się bardzo szybko, a uczucia jakie zawładną nami są niezapomniane i warte przeżycia. Polecam „Ukryte w ciszy” i z całego serca dziękuję autorce, że pisze takie przepiękne powieści, które na długo pozostaną w mojej pamięci.
Czy ostatnio czytaliście powieść, która poruszyła Wasze serca?
"Ukryte w ciszy" jest właśnie dla mnie tą książką. Poruszającą, bolesną, zakradającą się w najcichsze zakamarki duszy, ale dającą nadzieję na lepsze jutro i... Miłość. Temat dorastania nie dla każdego jest łatwy. Sami wiemy na własnych przykładach, że ten okres dla jednych jest łaskawy, dla innych walką o życie. I ta właśnie walka o życie, o lepsze jutro, to także wołanie nastolatków o pomoc. Najwrażliwszy czas młodego człowieka potrafi zmienić podejście o sto osiemdziesiąt stopni. Sytuacje rodzinne, stosunki między rówieśnikami, demony siedzące na barkach, które szepczą coraz to czarniejsze scenariusze także są mocnym argumentem, by móc tę walkę przerwać.
Historia Felicji i Nikodema może dotyczyć każdego z nas. Choć życie kładzie im kłody pod nogi, to starają się te nogi podnosić, by było jak najmniej upadków. Albo omijają przeszkody, ale czy one znikną? Kłamstwem i brakiem zaufania można kupić sobie chwilową aprobatę czy też spokój, ale na jak długo? Nie zawsze można poradzić sobie samemu z problemami i ta powieść jest tego dowodem.
"Dookoła ludzie, cały czas, a jednak wszyscy obok, a nie przy Tobie. Tak jakby jeszcze bardziej mieli przypomnieć, że samotność najdotkliwsza jest w tłumie."
Autorka przedstawia świat młodych ludzi w bardzo emocjonalnej odsłonie. Zakładają maski, by ukryć swoje problemy, złe samopoczucie, a jednak zdarza się cud i ktoś dostrzega ich takich, jakimi są. Widzą prawdziwą twarz. Czy osoba, która widzi to, czego inni nie potrafią dostrzec, może być dobrym przyjacielem? Powiernikiem mrocznych tajemnic?
"Bez względu na to, ile ton makijażu nakładam, ile masek przybieram i jak długo się uśmiecham, jedno pozostaje bez zmian - oczy. Zawsze smutne."
Najlepszym potwierdzeniem faktu, iż książka jest naładowana emocjami, jest to, że sama uroniłam łzy. Bohaterowie są tak prawdziwi, tak świetnie skonstruowani, że bliżej nich chyba nie można się znaleźć. Zwłaszcza, że historię tej dwójki poznajemy z obydwu stron. Uważam, że jest to trudna książka, ale jakże ważna, nie tylko dla młodzieży, ale dla dorosłych czytelników. Ból, cierpienie i nadzieja - te trzy słowa definiują książkę, ale jest na swój sposób cudowna.
To niezwykle mądra i ważna książka, gwarantująca szereg zaskoczeń, wzruszeń i uczuć, które wahają się pomiędzy współczuciem, a nienawiścią. Autorka wzbudziła więc w czytelniku wszystkie te uczucia, które towarzyszą osobie chorej i jej bliskim na co dzień.