
9 grudnia 2012 roku dochodzi do zamachu na obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Gdyby nie pancerna szyba zainstalowana tuż przed atakiem, największa świętość Polaków przestałaby istnieć.
Definitor zakonu paulinów uważa, że za zamachem stoi sekta, której historia związana jest z największą tajemnicą epoki króla Jana Kazimierza. Do rozwiązania zagadki angażuje Jakuba Kanię – detektywa z IPN. Podjęty przez Kanię trop prowadzi do opactwa Saint-Germain-des-Prés w Paryżu, a stamtąd do niewielkiej wioski na Opolszczyźnie, gdzie obraz jasnogórski... został ukryty podczas potopu szwedzkiego i gdzie do dziś znajduje się jego tajemnicza kopia…Ale czy to na pewno kopia?
Zapierająca dech powieść sensacyjna z Jakubem Kanią w roli głównej. Jak zawsze w powieściach
Macieja Siembiedy to, co wydaje się najbardziej nieprawdopodobne, oparte jest na faktach i prawdziwych zdarzeniach.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Agora Książka i Muzyka sp. z o.o., Czerska 8/10, 00-732 Warszawa (PL), adres e-mail: wydawnictwo@agora.pl
| Autor | Maciej Siembieda |
| Wydawnictwo | Agora |
| Rok wydania | 2020 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 380 |
| Format | 13.5 x 21.0 cm |
| Numer ISBN | 978-83-2683-247-5 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788326832475 |
| Wymiary | 135 x 210 mm |
| Data premiery | 2020.03.11 |
| Data pojawienia się | 2020.01.29 |
Produkt niedostępny!
Ten produkt jest niedostępny. Sprawdź koszty dostawy innych produktów.
Bardzo lubię książki Macieja Siembiedy. Charakteryzuje się bardzo rozwiniętą fabułą, ciekawymi bohaterami. Polecam!
Wciągająca intryga oparta na wątku historycznym. Ciekawi bohaterowie.
Szybko się czyta. Bardzo wciągająca fabuła, interesujące wątki historyczne. Polecam!
Szybko się czyta. Bardzo wciągająca fabuła, interesujące wątki historyczne. Polecam!
"Wotum" to już czwarta z książek Macieja Siembiedy, która do mnie trafiła dzięki uprzejmości samego autora jak i Wydawnictwa Agora. Oczywiście przeczytana na jednym wdechu. Nie miałam ani przez moment wątpliwości, że tak będzie.
Znów spotykamy się z Jakubem Kanią, niepozornym prokuratorem IPN-u, który dorobił się już dwóch córek oraz brzuszka, jak na czterdziestoparolatka przystało. 9 grudnia 2012 roku dochodzi do zamachu na obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Zamachowiec rzuca żarówkami wypełnionymi czarną farbą nitro w obraz. Dlaczego tak się stało? Któż by inny, mógł rozwikłać tę zagadkę? Tym bardziej, że sprawy się gmatwają, a tajemnica zamachu może być powiązana z sektą, której korzenie sięgać mogą czasów króla Jana Kazimierza. Tropy powiodą Jakuba Kanię na Opolszczyznę, ale odwiedzimy wraz z nim również Paryż. Trafimy do miejscowości Bogoria z obrazem Matki Boskiej bardzo podobnym do tego z Częstochowy. Będzie sensacyjnie i ciekawie. Jak na Macieja Siembiedę przystało będziemy się musieli zmierzyć z fikcją wplecioną w fakty. Jego namacalne historie wciąż mnie zadziwiają. To mistrz, któremu chylę czoła. W czytaniu "Wotum" czy innych książek Macieja Siembiedy jest pewna "trudność". Kiedy tak się ufa autorowi, można się całkowicie zatracić. Nie wie się, co jest prawdą, a co jest fikcją. Chciałoby się, by prawdą było wszystko, bo to przecież takie ciekawe historie. Szczerze żałuję, że na kolejną powieść przyjdzie nam czekać rok. Nie będę się wdawać w ocenę, która z powieści Macieja Siembiedy jest najlepsza, bo tego się chyba nie da mierzyć tą miarą. Każda z nich jest inna, zarazem rewelacyjna i przy każdej spędziłam fascynujące chwile.
Panie Macieju, proszę o więcej!
Są książki na temat których, wszystkie zachwyty zostały już napisane. Jest tak i tym razem i oryginalna w żadnym słowie nie będę. Wiadomo, wszem i wobec, że nazwisko Siembieda to gwarancja dobrej powieści. Takiej, na którą się czeka, wypatruje każdej informacji, a jak już jest to wszystko inne się rzuca i czyta. Tym razem Pan Maciej na warsztat wziął obraz z Jasnej Góry, przemyt dzieł sztuki i pseudo uzdrowicieli. Co mają ze sobą wspólnego, jak historia się toczy i jak zakończy musicie przeczytać sami. Co do głównego bohatera, jest nim mój ulubiony Jakub Kania. Zwyczajny facet, mąż, urzędnik. Nie potrzebuje miliona waltherów przy pasie, nie musi chodzić na dziwki i wciągać proszku nosem. Jemu wystarcza intelekt, za co go wielbię i mam nadzieję, że nigdy się nie zmieni.
W WOTUM, jak w poprzednich książkach autora, jest historyczna łamigłówka a fakty mieszają się z literacką fikcją. To nie jest zwykła sensacyjka, prosta opowiastka. To inteligentne zaproszenie czytelnika w podróż w czasie. Odkładając ją, już przeczytaną, nie ma szans aby nie szperać w "internetach", nie szukać, nie próbować czegoś doczytać w temacie. Książki Pana Macieja są potwierdzeniem na to, że życie pisze najlepsze historie.
Szczerze przyznam, że finał nie przyniósł zaskoczenia a temat może kogoś zainteresować lub nie. Sama mam stosunek obojętny do instytucji Kościoła i wszystkiego co z nim związane. Myślę jednak, że to nie jest najważniejsze w książkach Pana Macieja. To nie są kryminały, których zakończenie musi nas rzucić na kolana. Myślę, że znacznie ważniejsza jest treść i sposób jej przedstawienia. Wielość wątków, bohaterów, charakterystyczny sposób dążenia do rozwikłania zagadki czy praca włożona w samo napisanie, zdobycie informacji. Nie bez znaczenia jest delektowanie się stylem autora, jest i ładny języki i lekko ironiczne poczucie humoru i delikatne podteksty.
Zatem Moi Drodzy "Najlepszym sposobem na przeczytanie dobrej książki jest przeczytanie dobrej książki". Do czego was serdecznie namawiam 🧡
Doskonałość. Tak jednym słowem mogę podsumować "Wotum". Choć słów ciśnie się znacznie więcej, jest to powieść porywająca, dynamiczna, intrygująca, wciągająca, idealnie skonstruowana, z wyrazistymi bohaterami. Czyta się ją niezwykle lekko, doprawiona jest humorem, jest "żywa" - wiecie, o co chodzi? Nie ma momentów przestoju, zbędnych wątków, zapychaczy. Każde zdanie, słowo jest potrzebne i czeka na swoją kolej, by uzasadnić swoje istnienie. To jest precyzyjna układanka. I choć powieść porusza tematy drażliwe, bo dotyczące kościoła, to na tym grząskim gruncie Autor stworzył przykład krytyki idealnej - nie natarczywej, czy agresywnej, tylko używającej argumentów i ukazującej fakty takimi, jakie są, bez emocjonalnego zacięcia, w elegancki, precyzyjny sposób punktując wady. W "Wotum" znajdziemy zresztą więcej życiowych obserwacji. Bo ta powieść, to nie tylko rozrywka, to też nauka, historia, choć przemycona w tak dyskretny sposób, że nawet uczuleni na wiedzę tego nie zauważą. A lubiący wiedzieć więcej, będą poszukiwać informacji, sprawdzać, tropić.
I główny bohater Jakub Kania, prokurator IPN-u, jest postacią bardzo przyjemną, łączącą cechy "równego gościa" i idealisty. Poszukuje prawdy z pełnym zaangażowaniem, zawzięcie tropi, naraża się, ale nie odpuszcza. Czy jest coś, co może go zatrzymać w dążeniu do ustalenia faktów? Sprawdźcie.
Jak łączy się historia bractwa obrońców czci Matki Bożej z atakiem na obraz jasnogórski? Czy Paulini powiedzieli całą prawdę prokuratorowi Kani? Komu przeszkadza dążenie do prawdy? Pytań pojawia się dużo, ale Jakub znajdzie odpowiedzi. Nawet te najbardziej zaskakujące, ale czy wszystkie?
Niespodziewane zwroty akcji, mroczne tajemnice, intrygi, mieszankę fikcji i prawdziwej historii, sceny, które u niejednego wywołają dreszcz na skórze - właśnie to, a nawet znacznie więcej, znajdziecie w najnowszej powieści Macieja Siembiedy, „Wotum”.
Kto miał już do czynienia z twórczością Macieja Siembiedy, wie, czego może się spodziewać po jego najnowszej powieści. Tym, którzy zaczną swoją czytelniczą przygodę właśnie od „Wotum” mogę powiedzieć jedno: przygotujcie się na niesamowite przeżycia!