
Czy serce pamięta to, o czym musiał zapomnieć umysł?
Bruno ma wszystko, co powinno dawać szczęście: stabilną pracę weterynarza w Warszawie i poukładaną codzienność. To jednak tylko pozory.
W rzeczywistości jego życie zatrzymało się osiem lat temu na moście, na którym nigdy nie doczekał się Amelii. Tragiczny wypadek odebrał mu ukochaną, a jej – wszystkie wspomnienia o nim i o Polsce. Wywieziona przez ojca do Kanady, Amelia zniknęła, zostawiając po sobie pustkę.
Wszystko wywraca się do góry nogami, gdy w lecznicy pojawia się Mela. Wygląda identycznie jak dziewczyna, o której Bruno nie potrafi zapomnieć, ale patrzy na niego jak na obcego człowieka. Mela nie zna jego imienia, nie pamięta ich wspólnych planów ani łączącego ich uczucia.
Czy warto zaryzykować wszystko i spróbować obudzić wspomnienia, które mogą przynieść tyle samo szczęścia, co cierpienia?
„Spotkajmy się na Moście Miłości” to wzruszająca opowieść o przeznaczeniu, które nie uznaje granic czasu i odległości. W końcu prawdziwa miłość nie potrzebuje pamięci, by wiedzieć, do kogo należy serce.
Podmiot odpowiedzialny za bezpieczeństwo produktu: Wydawnictwa Videograf SA, Żwirki i Wigur 65a/1a, 43-190 Mikołów (PL), adres e-mail: promocja.videograf@gmail.com
| Autor | Monika Hakowska |
| Wydawnictwo | Wydawnictwa Videograf SA |
| Rok wydania | 2026 |
| Oprawa | miękka ze skrzydełkami |
| Liczba stron | 336 |
| Format | 13.5 x 20.8 cm |
| Numer ISBN | 978-83-8293-382-6 |
| Kod paskowy (EAN) | 9788382933826 |
| Wymiary | 135 x 208 mm |
| Data premiery | 2026.06.04 |
| Data pojawienia się | 2026.05.08 |
| Dostępna liczba sztuk | |
|---|---|
| Dostępność całkowita | 350 szt. |
| Dostępność w naszym magazynie | 4 szt. (realizacja jeszcze dzisiaj) |
Dostępność w punktach Bonito![]() |
|---|
| ul. Staromiejska 6 (50 m od Rynku) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Pokoju 67 (wyspa w centrum handlowym M1) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Batorego 15B (przecznica od ul. Karmelickiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Dobrego Pasterza 122 (Prądnik Czerwony) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Josepha Conrada 79 (obok stacji BP) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kluczborska 17 (przy pętli "Krowodrza Górka") | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Kobierzyńska 93 (osiedle Ruczaj-Zaborze) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Marii Dąbrowskiej 17A (50 m od CH Czyżyny) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pawia 34 (blisko Galerii Krakowskiej) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Pilotów 2E (300 m od ronda Młyńskiego) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wielicka 259 (wyspa w Galerii Mozaika) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Wysłouchów 3 (Kurdwanów) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| ul. Zakopiańska 62 (Park Handlowy Zakopianka) | Zamów i odbierz jeszcze dzisiaj |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 51 (skrzyżowanie z ul. Płaskowickiej) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Komisji Edukacji Narodowej 88 (Ursynów - metro Stokłosy) | Zamów i odbierz już jutro |
| al. Niepodległości 54 (przy stacji metro Wierzbno) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Chmielna 4 (50 metrów od ul. Nowy Świat) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Czapelska 48 (200 m od ronda Wiatraczna) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Kondratowicza 37 (blisko Szpitala Bródnowskiego) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Żeromskiego 1 (przy stacji metra Słodowiec) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Plac Grunwaldzki 25 (w budynku Grunwaldzki Center) | Zamów i odbierz już jutro |
| ul. Ruska 2 (przy Placu Solnym) | Zamów i odbierz już jutro |
Darmowa dostawa już od 199,00 zł
Amelia i Bruno mieli przed sobą wspólną, wspaniałą przyszłość. Ich uczucie było mocne i prawdziwe. Aż przyszedł dzień, w którym dziewczyna straciła mamę i ...pamięć. Razem z ojcem wyjeżdża do Kanady, pozostawiając Bruna. Chłopak jest załamany ale na szczęście ma przy sobie ludzi, którzy pomagają mu przetrwać ten trudny czas. Kilka lat później, pracuje jako weterynarz i tam też poznaje Mele. Kobietę z kotem, która cały czas tkwi w jego myślach. Tych dwoje dostało drugą szansę, czy jednak będzie im dane zacząć od nowa?
Bywa, że jedno wydarzenie zmienia plany od tak dawna snute.
Bywa, że umysł spłata nam figla i zepchnie w niepamięć osoby najbliższe.
Bywa, że trzeba poczekać na właściwy czas, aby coś mogło rozwinąć się dalej.
Bywa, że serce nie pozwala żyć spokojnie, mając w swojej "pamięci" kogoś do kogo biło szybciej i mocniej.
Historia Amelii i Bruna, jest przykładem,że pomimo upływu lat cały czas coś ciągnie nas w znane przez serce, ale zapomniane przez umysł rejony.
Troszkę dziwię się bohaterowi, że nie poznał Meli. Co prawda, jej wygląd się zmienił ale czy charakter i sposób mówienia też? Chociaż w przypadku Bruna, gdzie ewidentnie facet nie potrafi zapamiętywać twarzy mogło być to wysoce prawdopodobne. Coś mu tam dzwoni ale nie wiadomo w którym kościele. Czasami nieco mnie tym irytował, a już spotkanie z Karoliną i to co było potem, sprawiło iż lubiłam go jeszcze mniej. Co do Meli...może to strach był powodem jej postępowania, a może nie do końca zakończony przeszły związek. Ale też nie do końca rozumiałam jej decyzje.
Cóż, być może bez tego książka byłaby nudna, a tak...jest ciekawsza. Przyjemna, romantyczna powieść w sam raz na letnie dni. Polecam.
Wydaje się, że Bruno ma wszystko, jednak to tylko pozory. Osiem lat wstecz czekał na Amelię na Moście Miłości we Wrocławiu, ale dziewczyna nie przyszła przez wypadek. Teraz w lecznicy weterynaryjnej, w której mężczyzna pracuje, pojawia się Mela - identyczna jak jego Amelia. Szkopuł w tym, że Bruno jest dla niej obcym człowiekiem, ona niczego nie pamięta...
Tym, co najbardziej przyciągnęło mnie do tej powieści, był motyw utraty pamięci, który jest jednym z moich ulubionych w książkach. Główna bohaterka nie pamięta najważniejszej osoby w swoim życiu. Czy może być coś gorszego? Czy wspomnienia mogą wrócić? A jeśli tak, czy więcej będzie z tego cierpienia, czy szczęścia?
Mimo iż umysł wskutek tragicznych okoliczności zapomniał, to serce nie. Ono zawsze pamięta. Dlatego tak często mówimy, żeby kierować się sercem, iść za jego głosem, bo ono zwykle się nie myli. Nawet czas i odległość nie są w stanie zatrzeć tego, co czuje. Warto czekać i dać szansę miłości.
Historia ta poruszyła we mnie głębokie pokłady emocji i uczuć. Strata, tęsknota, ból, zagubienie i wewnętrzna walka bohaterów stały się również moimi. Tu wszystko było takie autentyczne, zarówno postaci ze słabościami i wadami, ich relacja, jak i wydarzenia. Delikatność i romantyzm chwytają za czytelnicze serce. Szczególnie przeżywałam sceny pożegnań. Monika Hakowska doskonale wie, w jaki sposób skłonić nas do refleksji. Przypomniała, jak kruche potrafi być życie i jak ważni są ludzie, których kochamy. Najbardziej w tej historii bóli to, że nie da się odzyskać utraconych lat.
Warto również zwrócić uwagę na relacje rodzinne. Autorka przedstawiła różne oblicza miłości - od matczynej, ojcowskiej poprzez rodzinną po partnerską. Każda z nich nie jest łatwa, zostaje poddana ciężkiej próbie.
Z kolei tytułowy Most Miłości nie pełni tu jedynie roli miejsca spotkań. Jest rodzajem metafory, pomostu pomiędzy przeszłością a teraźniejszością oraz tym kim, byliśmy a tym, kim się staliśmy.
"Spotkajmy się na moście miłości" to pełna emocji, ciepła i wzruszeń powieść o pierwszej miłości, stracie, przeznaczeniu, sile wspomnień, drugich szansach, poszukiwaniu tożsamości i nadziei. Udowadnia, że gdy umysł zawodzi, serce wie, kogo kocha.
🤍 „Spotkajmy się na moście miłości” to poruszająca opowieść o utraconej miłości, która zniszczyła plany na przyszłość i pozostawiła ranę w sercu. Miłości narodzonej w młodym wieku, a mimo upływu lat nadal pamięta się o każdym geście, słowie i dotyku.
🤍 Historia zabiera czytelnika do lecznicy weterynaryjnej, w której lekarz jest przysłowiowym aniołem dla zwierząt. Z wielką troską podchodzi do pupili i czerpie z tego mnóstwo radości. Jego pasja zmieniła się w pracę z wielkim zaangażowaniem i to wypełnia jego całe życie. Niestety życie uczuciowe jest zgoła inne, ponieważ nie może pójść dalej i zacząć kochać po stracie ukochanej. Poznanie Meli rozbudza jego serce i pozwala zrobić krok w przód. Niestety życie nie pozwala czerpać z tego radości, ponieważ prawda skrywana przed nim niesie ze sobą ból i niezrozumienie. Bohaterowie muszą dać sobie czas, aby każdą decyzję zrozumieć i na nowo zacząć żyć — razem bądź osobno.
🤍 Opowieść pokazuje, jak przeznaczenie potrafi przynieść psikusy i na chwilę dać szczęście, a później zranić. To ono na nowo przypomina o miłości i o tym, że czasem warto odpuścić, by nie czuć się samotnym.
🤍 „Spotkajmy się na moście miłości” jest lekką i przyjemną historią o bólu straty, szansie na walkę o uczucie i wybaczeniu, które nie jest proste.
🤍 Czytajcie — gorąco polecam 🤌🏻
(...) Bruno i Amelia to dwójka zakochanych nastolatków, których na wiele lat rozdzielił tragiczny wypadek. Dziewczyna w jego wyniku straciła nie tylko matkę, ale i pamięć. W takich właśnie okolicznościach ojciec zabiera ją do Kanady, zapewniając jej opiekę i nowe życie. Po latach, już jako dorosła kobieta, powraca do Polski. Splot wydarzeń sprawia, że drogi Bruna i Amelii ponownie się krzyżują...
„Spotkajmy się na Moście Miłości” to niezwykle poruszająca i pełna emocji opowieść o miłości, która nie poddaje się ani upływowi czasu, ani okrutnym zrządzeniom losu. To historia, która chwyta za serce już od pierwszych stron i nie pozwala o sobie zapomnieć jeszcze długo po zakończeniu lektury. Autorka zabiera nas w niezwykłą, wzruszającą podróż, pełną nadziei, tęsknoty i trudnych pytań. Śledząc losy bohaterów, czytelnik nie tylko im kibicuje, ale i wraz z nimi przeżywa każdą radość i każdy smutek.
Monika Hakowska z ogromną wrażliwością ukazuje ból utraty, siłę wspomnień oraz pragnienie odzyskania tego, co wydawało się nie do odzyskania. Historia balansuje między romantyzmem a dramatem, fundując nam chwile wzruszenia, jak i momenty pełne napięcia.
Ogromnie polecam tę książkę wszystkim, którzy wierzą, że prawdziwe uczucie jest silniejsze niż przeciwności losu. To piękna, ciepła i skłaniająca do refleksji powieść o przeznaczeniu, drugich szansach i sercu, które czasem pamięta więcej niż umysł.
Napomknę jeszcze, że miłośnicy zwierząt również znajdą tu coś dla siebie.
Sięgając po powieść Moniki Hakowskiej „Spotkajmy się na moście miłości”, myślałam, że będzie to lekka wakacyjna historia... tymczasem dostałam opowieść pełną wzruszeń i emocji. Kiedy po raz pierwszy poznajemy bohaterów powieści – Amelię i Bruna, są dwojgiem nastolatków zakochanych w sobie pierwszą, szczerą i pełną marzeń miłością. Wierzą, że przyszłość stoi przed nimi otworem, snują wspólne plany i patrzą na świat z nadzieją charakterystyczną dla młodości. Niestety los okazuje się niezwykle okrutny. Tragiczny wypadek odbiera Amelii matkę, a sama dziewczyna, ciężko doświadczona przez życie, wyjeżdża z ojcem za granicę na leczenie. W jednej chwili ich wspólny świat rozpada się na kawałki. Rozłąka, która miała być chwilowa, zamienia się w lata. Amelia i Bruno próbują ułożyć sobie życie na nowo, jednak bolesne doświadczenia młodości pozostawiają w nich trwały ślad. Lęki i niedokończone emocje nie pozwalają im w pełni odnaleźć szczęścia. Autorka bardzo trafnie pokazuje, jak dawne rany potrafią wpływać na dorosłość i jak trudno zamknąć rozdział, który nigdy tak naprawdę nie został zakończony.
Kiedy po latach bohaterowie spotykają się ponownie, nie wiedzą, kim dla siebie są, a kim byli. Czy są dawną miłością, wspomnieniem, a może ludźmi, którzy dostali od losu drugą szansę? Jedno pozostaje pewne – nadal coś ich do siebie przyciąga. To właśnie ta niepewność, tęsknota i niedopowiedziane uczucia sprawiają, że ich historia tak mocno porusza. Atutem powieści jest piękny, plastyczny język, którym posługuje się autorka. Bohaterowie zostali nakreśleni z dużą wrażliwością i autentycznością, dzięki czemu łatwo zrozumieć ich emocje i przeżywać razem z nimi każdy ból, lęk i każdą nadzieję.
Bardzo podobała mi się również konstrukcja powieści oparta na dwóch płaszczyznach czasowych. Obserwujemy dorosłych już Amelię i Bruna, a jednocześnie, dzięki pamiętnikom Amelii, wracamy do dramatycznych wydarzeń po wypadku, do czasu jej rekonwalescencji i prób odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Te przeplatające się perspektywy nadają historii jeszcze większej głębi i pozwalają lepiej zrozumieć decyzje bohaterów.
„Spotkajmy się na moście miłości” to powieść pełna emocji. To historia o pierwszej miłości, której czas nie potrafił całkowicie zgasić, o traumach noszonych przez lata i o tym, że niektóre uczucia, choć ukryte bardzo głęboko, nigdy nie odchodzą. Książka pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami o przeznaczenie i drugie szanse. Polecam 📘💙
„Czy serce pamięta to, o czym umysł musiał zapomnieć?”
Są takie książki, które od pierwszych stron otulają nas niczym ciepły, wełniany koc w deszczowy wieczór, ale jednocześnie zostawiają w sercu trudny do zdefiniowania niepokój. Najnowsza powieść Moniki Hakowskiej, zatytułowana „Spotkajmy się na Moście Miłości”, to właśnie jedna z takich pozycji, obok których po prostu nie da się przejść obojętnie. Jako czytelniczka z wieloletnim stażem, która przerobiła już setki romansów i dramatów obyczajowych, muszę przyznać, że autorka po raz kolejny udowodniła, jak ogromną wrażliwością dysponuje. To nie jest zwykła, lekka historyjka na jeden wieczór, ale głęboka, dojrzała opowieść, która zostaje w głowie na znacznie dłużej.
Tym, co najbardziej urzeka mnie w twórczości Moniki Hakowskiej, jest jej absolutnie niepowtarzalny styl pisania, który z każdą kolejną książką staje się coraz bardziej dopracowany i wyrafinowany. Autorka posiada niezwykły dar posługiwania się słowem w sposób tak plastyczny, że każda opisywana przez nią scena niemalże staje przed oczami czytelnika. Jej język jest niezwykle barwny, a jednocześnie pozbawiony zbędnego patosu czy sztucznej wzniosłości, co sprawia, że przez tę historię dosłownie się płynie. Z wielką fascynacją obserwowałam, jak autorka bawi się emocjami, jak potrafi jednym zdaniem wywołać uśmiech, by za chwilę ścisnąć gardło czytelnika z wzruszenia.
W „Spotkajmy się na Moście Miłości” fabuła, choć niezwykle wciągająca i pełna bolesnych tajemnic z przeszłości, staje się w zasadzie tłem dla głębokiej analizy ludzkich uczuć i psychiki bohaterów. Monika Hakowska z ogromnym wyczuciem kreśli portret mężczyzny zawieszonego między przeszłością a teraźniejszością oraz kobiety, która musi odnaleźć samą siebie na nowo. Autorka nie spieszy się z akcją, pozwala nam powoli wsiąkać w ten specyficzny, nieco melancholijny klimat, co uważam za ogromną zaletę tej powieści. Każdy dialog, każda myśl bohaterów wydaje się być starannie przemyślana i pełna ukrytych znaczeń, które odkrywa się z czystą przyjemnością.
Niezwykle mocną stroną stylu autorki jest jej zdolność do budowania napięcia emocjonalnego nie poprzez gwałtowne zwroty akcji, ale poprzez subtelne gesty, niedopowiedzenia i spojrzenia. Sposób, w jaki autorka opisuje relację między dwójką głównych bohaterów, potrafi autentycznie poruszyć najczulsze struny w duszy. Czytając tę książkę, miałam wrażenie, że autorka doskonale wie, jak boli strata i jak trudna bywa walka o odzyskanie tego, co wydawało się bezpowrotnie utracone. Ta psychologiczna głębia sprawia, że historia Bruna i Meli staje się przerażająco realistyczna, a my, jako czytelnicy, współodczuwamy każdy ich ból i każdą chwilę niepewności.
Monika Hakowska ma także niesamowite oko do detali i potrafi stworzyć niesamowity klimat miejsc, w których osadza akcję swojej powieści. Warszawa w jej wydaniu ma w sobie coś magicznego, a jednocześnie bardzo przyziemnego, co idealnie współgra z całą opowieścią. Z kolei wątek kanadyjski, choć zarysowany subtelnie, wnosi do książki powiew tęsknoty i ogromnej przestrzeni, która symbolizuje dystans dzielący bohaterów. Te kontrasty są namalowane słowem w tak mistrzowski sposób, że podczas lektury czułam się niemal naocznym świadkiem wszystkich opisywanych wydarzeń.
Warto również zwrócić uwagę na to, jak autorka dawkuje nam wzruszenia, nie popadając przy tym w tani sentymentalizm. Styl Hakowskiej jest pełen elegancji i klasy, co w dzisiejszych czasach, na rynku zdominowanym przez powtarzalne i schematyczne romanse, jest ogromnym atutem. Autorka wierzy w inteligencję swojego czytelnika, nie podaje wszystkiego na tacy, zmuszając nas do refleksji nad tym, czym tak naprawdę jest pamięć i czy miłość potrafi przetrwać bez wspomnień. To piękna, filozoficzna wręcz warstwa tej powieści, która wyróżnia ją na tle innych książek z tego gatunku.
Dla mnie ta książka to kolejny dowód na to, że Monika Hakowska należy do czołówki polskich autorek literatury obyczajowej, potrafiących pisać o rzeczach trudnych w sposób lekki, ale niezwykle poruszający. Jej styl ma w sobie pewną melodyjność, która sprawia, że odwracanie kolejnych stron staje się czystą magią. Rzadko zdarza mi się, żebym podczas lektury zaznaczała tak wiele cytatów, a tutaj niemal co drugi rozdział zachwycał mnie trafnością sformułowań i pięknem języka. To po prostu literacka uczta dla każdego, kto ceni sobie słowo pisane na najwyższym poziomie.
Jeżeli szukacie w literaturze czegoś więcej niż tylko szybkiej rozrywki, jeżeli lubicie zatopić się w pięknej polszczyźnie i przeżywać historię całą swoją istotą, „Spotkajmy się na Moście Miłości” będzie idealnym wyborem. To opowieść o przeznaczeniu, która udowadnia, że prawdziwe więzi są silniejsze niż czas, odległość czy utracona pamięć. Kończyłam tę książkę ze łzami w oczach, ale i z poczuciem ogromnego spokoju, wdzięczna autorce za tak cudowną, pełną wrażliwości podróż literacką. Gorąco polecam ten tytuł każdej romantycznej duszy, która szuka w książkach prawdziwych, niefiltrowanych emocji.
„Spotkajmy się na Moście Miłości” to historia, obok której nie da się przejść obojętnie. Jest przede wszystkim piękna i niezwykle wzruszająca. Opowiada o uczuciu, które potrafi przetrwać nawet wtedy, gdy pamięć zawodzi. To historia pełna tęsknoty, nadziei i emocji, które poruszają serce czytelnika od pierwszych stron.
Miłość Bruna i Amelii pokazuje, że prawdziwe, głębokie uczucie nie zawsze jest proste i oczywiste.
Autorka w subtelny sposób prowadzi czytelnika przez historię naznaczoną bólem, stratą i pytaniami o to, czy uczucia mogą przetrwać próbę czasu oraz utraconych wspomnień.
Bohaterowie, tak jak i ich relacja, są niezwykle autentyczni, pełni ciepła, ale też emocji.
Bruno to poukładany, spokojny i uczuciowy mężczyzna, który niekoniecznie potrafi poradzić sobie z rzeczywistością.
Amelia zaś jest niezwykle ciepłą i uroczą dziewczyną, dla której los nie był łaskawy i nieźle namieszał jej w życiu. Czy tych dwoje odnajdzie drogę do siebie? A może już wszystko stracone?
Z całą pewnością ta książka skłania do refleksji nad przeznaczeniem, siłą wspomnień i tym, jak wiele jesteśmy w stanie zrobić dla osoby, którą kochamy. To delikatna, romantyczna i pełna wzruszeń opowieść, która na długo pozostaje w pamięci. Jest idealna dla miłośników historii o drugich szansach i miłości silniejszej niż przeciwności losu. Co więcej, przypomina, że serce czasami potrafi pamiętać więcej niż niejeden umysł.